Ostatnie wiadomości

Strony: 1 2 3 4 [5] 6 7 8 9 10
41
Weterynarze / Odp: Dobry weterynarz w Sieradzu kogo polecacie?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez leoja dnia Czerwiec 07, 2018, 16:07:10 pm »
Nie mieszkam w Sieradzu po prostu to miasto jednym z bliższych i większych miast przy moim miejscu zamieszkania :)  Do Sieradza też trochę mam ale w porównaniu z np z Krakowem to nic dlatego właśnie szukałam w Sieradzu i myślałam że może znajdzie się jakiś specjalista.
42
Weterynarze / Odp: Dobry weterynarz w Sieradzu kogo polecacie?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez joac dnia Czerwiec 07, 2018, 09:53:16 am »
Leoja, nie mam w takim razie innej rady dla Ciebie i nikt, komu lezy na sercu dobro królików, nie będzie jej miał. Tak to niestety jest, że to bardzo wymagające zwierzęta i jak się decydujemy na ich posiadanie, to musimy ponieść pewne koszty (niekoniecznie materialne, ale raczej psychiczne).
Namawiam Cię jednak na zabranie królika pociagiem. Wiadomo, że nie będzie skakał z radości, ale nie ma co demonizować tego środka transportu. Wielu z nas jeździ z królikami pociągiem nawet na dłuższych dystansach (np. Poznań-Bytom) i króliki znoszą to lepiej niż nam się wydaje.

EDIT: zerknęłam jeszcze na położenie Sieradza i widzę, że masz znacznie (?) bliżej w inne polecane miejsca. Np. Wrocław (polecany dr Dziwak), Bytom (polecana dr Białasik), na północ Solec Kujawski lub Bydgoszcz (dr Dziubińska-Bartylak) i Toruń (dr Krawczyk). Ostatecznie jest też Łódź, tam jest w Zwierzętarni dr Bobińska, ale na jej temat nie wiem aż tak wiele. Także masz parę możliwości bliższych niż Kraków :)
43
Weterynarze / Odp: Dobry weterynarz w Sieradzu kogo polecacie?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez leoja dnia Czerwiec 06, 2018, 21:20:21 pm »
Wiesz u mnie to jest bliżej 200 km niż 100. Pociągiem raczej nie bo on się będzie męczyć i ja a rodzice nie zgadzają się żeby tak daleko ze mną jechać.
44
Choroby / Odp: PILNE - przerost korzeni, bulgotanie, brak bobków i apetytu, błędne diagnozy?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Ola Laaser dnia Czerwiec 06, 2018, 12:45:31 pm »
Niestety, ale wszystko było ,na oko'.
Wydzieliny żadnej z nosa nie było nigdy żadnej.
W poniedziałek naciskałam trochę na RTG, ale nie chcieli się podjąć, aby nie podawać silnych leków.

Rano rozmawiałam z wetem - stan jest stabilny, ale poprawy na razie nie ma. Królik jest nadal na lekach i karmiony jest strzykawką.
45
Choroby / Odp: PILNE - przerost korzeni, bulgotanie, brak bobków i apetytu, błędne diagnozy?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez bosniak dnia Czerwiec 06, 2018, 12:36:03 pm »
Czy królik miał robioną jakąś diagnostykę? RTG, badania krwi, wymaz z nosa?
46
Choroby / PILNE - przerost korzeni, bulgotanie, brak bobków i apetytu, błędne diagnozy?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Ola Laaser dnia Czerwiec 06, 2018, 09:06:17 am »
Hej,
zakładam nowy temat bo już przewałkowałam całe forum i całe czeluście internetu, ale wciąż jestem w kropce. Zdecydowałam też założyć nowy wątek, ponieważ problem jest złożony i sama nie byłam pewna, który odświeżyć…
Przez 8 i pół toku wyciągnęłam z tego forum ogromne pokłady wiedzy i cennych rad, więc mam wielką nadzieję, że teraz i mnie ktoś podniesie na duchu. Pomóżcie proszę, bo już sama nie wiem, co mam zrobić i zaczynam mieć coraz gorsze myśli... :(
Ocznik jest królikiem mini, waży 1kg, ma obecnie 8,5 roku. Jest królikiem typowo domowym, bezklatkowym od samego początku. Nie używam trocin, ściółek, nic z tych rzeczy - swoje włościa królik ma zrobione z kocyków i ręczników (wszystko prane w bezzapachowych środkach dla dzieci i płukane po 4-5 razy, aby nie zostały w materiałach żadne detergenty).
Dieta to woda, sianko, suszone i świeże zioła, trochę warzyw i owoców, rano i wieczorem dostaje niewielkie ilości granulatu, ponieważ nigdy nie udało mi się go w 100% wyeliminować z diety, jednak stawiam na produkty dobrej jakości. Mieszanek, chrupek, ziaren nie ma, ani nigdy nie było w diecie królisia. Może nie jest to dieta w 100% idealna, ale staram się, jak mogę i póki co - chyba nam to wszystko służyło.
Ale do rzeczy - jakieś półtora roku temu mieliśmy mały problem z ząbkami, które nierówno się ścierały i doprowadziły do lekkiego okaleczenia jamy ustnej i dyskomfortu zwierzaka, ale zabieg przypiłowania przyniósł poprawę. Był to pierwszy, i jak dotychczas jedyny zabieg pod narkozą i w ogóle zabieg bardziej inwazyjny. Sporadycznie zdarzały się lekkie wzdęcia w okresie linienia, ale szybko sobie dawaliśmy z nimi radę, więc ogólnie na jakieś problemy zdrowotne nie mogłam nigdy narzekać i mój futrzak cieszył się dotychczas dobrym zdrowiem i samopoczuciem.
Od czasu zabiegu z zębami niewielki dyskomfort co jakiś czas powracał - królik miał momenty, kiedy trochę kichał i mocniej mielił ząbkami po jedzeniu, sporadycznie miał mokre jedno oczko (brak ropnej wydzieliny, tylko wodnista), ale większe ilości sianka w diecie lub lek przeciwbólowy i przeciwzapalny (Metacam) przez kilka dni poprawiały sytuację. Chodzimy do veta regularnie na obcinanie pazurów, sprawdzanie uszu, oczu, szczepienia itp. Z każdą wizytą mocno trzymam rękę na pulsie, aby nie dopuścić znowu do takiej sytuacji z zębami, że konieczny byłby kolejny zabieg - jestem wręcz przewrażliwiona na tym punkcie, więc nie ignoruję żadnych objawów. Cały czas od wykonania korekty zębów (jesienią miną 2 lata) zgłaszałam wetowi, że występuje to kichanie i dyskomfort przy jedzeniu, swego czasu zaczęłam podejrzewać przerost korzeni, ale każdorazowa wizyta kończyła się stwierdzeniem, że zęby wyglądają pięknie i nie ma z nimi problemu…
Niecałe 2 tygodnie temu kichanie i mielenie ząbkami zaraz po jedzeniu się ponownie nasiliło, ale nie było tragedii - królik jadł, pił, brykał, bobkował i zachowywał się tak, jak zawsze. W ubiegły czwartek mieliśmy umówioną wizytę na obcięcie pazurków, więc postanowiłam ponownie zahaczyć o temat kichania. Wetka pozaglądała we wszystkie dziury, osłuchała i stwierdziła, że to chyba są problemy z układem oddechowym, a nie z zębami, jak dotychczas było uważane. Dała antybiotyk (baytril) i kazała podawać przez kolejnych 10 dni. Niestety, od czwartku zaczęło się wszystko pogarszać:
CZWARTEK - po wizycie u weta podałam antybiotyk z jedzeniem, tak, jak kazano. Niedługo potem na dywanie zastałam rzadką kupę, ale po kilku godzinach bobki wróciły do normy. Królik jadł i zachowywał się, jak dotychczas. Kichanie i mielenie pyszczkiem po jedzeniu jak było, tak było.
PIĄTEK - podałam antybiotyk z jedzeniem, niedługo potem zauważyłam dość sporo rzadkich kup. Po kilku godzinach bobki się pojawiły i wszystko wróciło do normy. Królik je normalne porcje jedzenia, jednak kichanie i mielenie pyszczkiem zaczyna się nieco nasilać.
SOBOTA - antybiotyk podany z jedzeniem wieczorem, ale królik zaczyna wybrzydzać i nie zjada wszystkiego (rano zjadł wszystko). Próbuję go zachęcić przysmakami, które uwielbia dodając banana, ale z marnym skutkiem. Nasila się kichanie i mielenie pyszczkiem zaraz po jedzeniu. Ponownie występują rzadkie kupy. Królik zjada część ceko, a część zostaje na dywanie. Zaczyna lizać różne rzeczy w domu, których dotychczas nie lizał. Poza tym zachowuje się, bryka i reaguje normalnie.
NIEDZIELA - od rana męczy go silne kichanie i mielenie pyszczkiem przy każdej próbie jedzenia. Opisałabym to jako połączenie kichania i niemożliwości przełknięcia, jakby mu coś 'stało' w gardle. Jednak widać, że ma apetyt i jest głodny, bo przybiega do jedzenia, próbuje jeść, wącha, reaguje na stukanie miski, ale tak jakby nie był w stanie zjeść lub sprawia mu to taki dyskomfort, że królik nie chce jeść. Bobki są coraz mniejsze. Królik nadal liże różne dziwne rzeczy w domu (doniczki, ściany, swój domek, drewno). Nie byłam w stanie podać mu antybiotyku. Próbuję zachęcić go do jedzenia na wszystkie możliwe sposoby - rozdrabniam pokarm, tarkuję, kroję drobniutko, rozmaczam granulat, podaję strzykawką - wszystko bez efektów. Królik nie chce jeść. Raz na jakiś czas robi jednak próby i widzę, że podchodzi do miski bierze gryza czy maksymalnie dwa, ale dostaje takich ataków kichania połączonego z niemożliwością połknięcia jedzenia, że aż mi go żal i nie mogę patrzeć jak się męczy. Próbowałam na siłę strzykawką podawać recovery food i rozmoczony granulat, ale pyszczek zaciśnięty do granic możliwości, a poza tym dla mnie to jest obecnie nie lada wyzwanie, aby go łapać i się wyginać na podłodze, ponieważ jestem 2 tygodnie przed porodem :(
PONIEDZIAŁEK - zero poprawy z próbami jedzenia, zero bobków normalnych, próby bezskutecznego nakarmienia, więc poszłam z nim do weta. Tam dostał recovery food przez strzykawkę oraz 2 zastrzyki przeciwbólowe w tym jeden z leków był na bazie morfiny: Rheumocam oraz Buprelieve. Wet powiedział, że ma nadzieję, iż silne zastrzyki uśmierzające ból zachęcą go do jedzenia i coś się ruszy, jak nie to kazali wrócić…
WTOREK - brak jakiejkolwiek poprawy, bobków ani śladu, w brzuszku słychać bulgotanie, ale królik reaguje i wydaje się być w miarę pogodny. Spakowałam go szybko do transporterka i od otwarcia byłam już u weta. Wet obejrzał go, powiedział, że zebrały się lekkie gazy, ale nie jest najgorzej. Kazał zostawić królika w lecznicy na obserwacji - powiedzieli mi, że dostaje zastrzyki przeciwbólowe oraz na pobudzenie pracy jelit, jest na siłę karmiony strzykawką co godzinę lub dwie. W poniedziałek wieczorem dostaliśmy telefon, że nie ma póki co poprawy, królik nie wykazuje większych chęci do samodzielnego jedzenia, nie pojawił się tez ani jeden bobek, jest tak jak było rano i że ze względu na leki podawane w zastrzykach i regularne pory karmienia królik musi zostać na noc w lecznicy. Zawiozłam mu jego rzeczy, ulubione suszki i świeży koper (uwielbia i to poza bananem jedyne jedzenie, które mimo bólu próbował jeść) aby czuł się chociaż trochę przyjemniej… Wyglądał całkiem dobrze, i się nieco ożywił, jak nas zobaczył, więc nie powiedziałabym, że jest on w stanie krytycznym.

Czekam właśnie na telefon z lecznicy, aby dowiedzieć się, czy coś się poprawiło czy nie, a po 15:00 skierowali nas do innego miasta na wizytę u weta specjalizującego się w egzotycznych zwierzętach o poradę czy usuwać zęby czy nie lub co z nim zrobić. Chociaż nasz wet zaznaczył, że w tym momencie zabieg pod narkozą jest bardzo ryzykowny i oni woleli by się nie podejmować, jeżeli są jakieś alternatywne metody leczenia zwierzaka. Zasugerowali też, że brak poprawy będzie nas raczej stawał przed najgorszą możliwą decyzją… :(

Bardzo proszę doświadczone osoby o radę i sugestie. Może ktoś był w podobnej sytuacji? Jest mi tak przykro, że doszło do momentu, w jakim moje futerkowe serce się teraz znajduje, tak bardzo chciałabym pomóc mojemu uszakowi i zabrać te wszystkie bolączki na siebie, ale z drugiej strony mam też żal do weta za notoryczne błędne diagnozy i olewanie problemu, który regularnie zgłaszałam co kilka miesięcy na każdorazowej wizycie podcięcia pazurków.
Wiem, że nie powinnam tak myśleć, ale mam bardzo mieszane uczucia i po omówieniu z wetem różnych możliwych opcji (a jest ich niewiele), boję się i mam ciągle w głowie to, że brak poprawy postawi mnie w najgorszej sytuacji, która w moim obecnym stanie jest chyba najgorszą z możliwych…
Pomóżcie proszę, bo już wychodzę z siebie :(:(:(:(:(   
47
Weterynarze / Odp: Dobry weterynarz w Sieradzu kogo polecacie?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez joac dnia Czerwiec 05, 2018, 22:20:58 pm »
Odpowiem tu: 100 km warto rozważyć. Z króliczymi zębami nie ma żartów, musi się nimi zająć króliczy wet. Pociągiem nie możesz pojechać? Masz tam dr Lewandowską, dra Barana, dr Ptak.
48
Weterynarze / Dobry weterynarz w Sieradzu kogo polecacie?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez leoja dnia Czerwiec 04, 2018, 20:12:34 pm »
Hej jakiego weterynarza polecacie w Sieradzu? Chodzi o usuniecie ząbków,ponieważ u mojego królika wykryto problem z przerastającymi korzeniami i nie chciałabym go posyłać do pierwszego lepszego weterynarza. Jeśli ktoś  zna cenę to też proszę o napisanie :)
49
Giełda użytkowników - rzeczy nowe lub używane / Odp: [SPRZEDAM] suszone królicze przysmaki
« Ostatnia wiadomość wysłana przez duszka01 dnia Maj 29, 2018, 13:20:54 pm »
Ja chcę : babkę , mniszka , pokrzywę , podagycznik , koniczynę :) w ilości większej ;)
50
Giełda użytkowników - rzeczy nowe lub używane / Odp: [SPRZEDAM] suszone królicze przysmaki
« Ostatnia wiadomość wysłana przez misia01 dnia Maj 29, 2018, 13:08:22 pm »
Zaczyna kwitnac koniczyna, wiec ja tez mozna zamawiac. :)
100g - 5zl i pieciornik 100g - 5zl

Zapraszam również nowe osoby do zamawiania, jeśli jest ktoś chętny na moje pysznosci  :DD
Strony: 1 2 3 4 [5] 6 7 8 9 10