Autor Wątek: Straszne - Poznań lecznica na Mieszka  (Przeczytany 40969 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline realia

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 1677
  • Płeć: Kobieta
Straszne - Poznań lecznica na Mieszka
« Odpowiedź #20 dnia: Maj 08, 2009, 11:43:04 am »
Uśpili mi  :heart mojego cudownego kochanego jedynego niepowtarzalnego najukochańszego pieska :heart , a po wtórnej analizie wyników i zdjęć innego weterynarza okazało się, żę moj piesek miał malutkiego guzka - do wyleczenia!! I diagnozę tego weterynarza potwierdził z kolei następny weterynarz.

Cholera udusiłabym gdybym spotkała tą uprzejmą Panią doktór, która podczas usypiania gapiła się na mnie jak na idiotkę! A przecież jak się kocha, to płacz jest rzeczą jak najbardziej ludzką!!

Więc odradzam Panią doktor z Kliniki na Mieszka I

[ Dodano: Nie Maj 10, 2009 6:49 pm ]
Dostaliśmy namiar na Weterynarza Czerwińskiego, gdzie też się w poniedziałęk wybieramy :)

Dziękuję Słodkie Uszy  :bukiet
Kasiula86 - Dziękujemy z całego serca :*
Nasza Galeria: http://forum.kroliki.net/index.php?topic=6604.0 :)

Amantek, Diabliczko - Kocham Was i zawsze będę <3 <3


Offline Wataha

  • Członek SPK wspierający/honorowy
  • ***
  • Wiadomości: 2099
  • Płeć: Kobieta
Straszne - Poznań lecznica na Mieszka
« Odpowiedź #21 dnia: Maj 11, 2009, 11:38:23 am »
Realia tylko lepiej żeby królikiem zajmował się sam Czerwiński, a nie ci młodzi "weci", bo oni wcale nie są tacy dobrzy :(

Offline realia

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 1677
  • Płeć: Kobieta
Straszne - Poznań lecznica na Mieszka
« Odpowiedź #22 dnia: Maj 11, 2009, 11:47:29 am »
Wataha wiem  i dziękuję za troskę  :przytul

Słodkie Uszy podała mi nazwiska, kliniki i świetnie wszystko opisała  :bukiet

[ Dodano: Czw Maj 14, 2009 7:02 pm ]
Byliśmy z maleństwem u 4 weterynarzy  :nie_powiem

I dopiero CZERWIŃSKI stwierdził, że króliczek ma coś ze skórą...
Potwierdził Nasze obawy jako jedyny...

To chyba o czymś świadczy ? Na 4 weterynarzy 1 dobry.
Wstyd i strach.

Wiem też, że również NIKLEWICZ jest dobry, więc dla naszego maleństwa mamy teraz solidną i fachową opiekę !

Polecam w Poznaniu.
Kasiula86 - Dziękujemy z całego serca :*
Nasza Galeria: http://forum.kroliki.net/index.php?topic=6604.0 :)

Amantek, Diabliczko - Kocham Was i zawsze będę <3 <3


Offline wlasciciel pieseczka

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 25
Odp: Straszne - Poznań lecznica na Mieszka
« Odpowiedź #23 dnia: Czerwiec 03, 2013, 14:25:01 pm »
     Chciałabym spytać czy ten Wątek jest jeszcze czynny?

Offline wlasciciel pieseczka

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 25
Odp: Straszne - Poznań lecznica na Mieszka
« Odpowiedź #24 dnia: Czerwiec 03, 2013, 14:41:33 pm »
Pytał ktoś,czy ta "klinika'jest jeszcze czynna.Niestety jest czynna i robi to samo jak robiła.Niestety ofiarą padł mój piesek.Panie "doktor"postąpiły z moim psem po prostu paskudnie.Nie wiem,czy działanie ich nie było celowe.Teraz jest masa pozytywnych wypowiedzi o tej klinice w stylu "a mojego psa uratowali"bez zadnego opisu.Ode mnie wymuszali pozostawienie psa
w "szpitaliku"do ktorego w ogóle nie zagladają.Jestem wciąz w szoku po tym co przeszlam.Uwazajcie na nich i najlepiej omijajcie
to miejsce.

Offline magda24

  • Moderator forum
  • ***
  • Wiadomości: 4418
  • Płeć: Kobieta
  • POŚREDNIK ADOPCYJNY FPK
  • Lokalizacja: Poznań
  • Moje króliki: Marysia i Frugo, Cynio
  • Na DT: Dzidzia Maczek
Odp: Straszne - Poznań lecznica na Mieszka
« Odpowiedź #25 dnia: Czerwiec 03, 2013, 20:25:23 pm »
Ja też z całego serca nie polecam tej kliniki. Byłam, widziałam, odczuł mój królik...

Offline MartaP

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 5045
  • Płeć: Kobieta
  • POŚREDNIK ADOPCYJNY AZYLU
    • TIVO
  • Lokalizacja: Poznań
  • Moje króliki: Tigga, Vox, Boniek
  • Za TM: Tola, Wafel, Lora, Lolo
Odp: Straszne - Poznań lecznica na Mieszka
« Odpowiedź #26 dnia: Czerwiec 04, 2013, 16:18:25 pm »
To ja Wam opowiem historię i naszego psiaka "leczonego" tam. Kupiliśmy yorka, który po miesiącu całkowicie wyłysiał. Nie była to zwykła grzybica, bo żadne leki na to nie działały. Przez dwa miesiące podawano mu bardzo ciężkie leki, które zniszczyły mu wątrobę. Ale i to nie działało. "Lekarze" z Mieszka zaproponowali nam lek ściągany z USA, który ma jedynie takie skutki uboczne, że pies oślepnie i ogólnie może nie przeżyć. To ich słowa.. Oczywiście nie zgodziliśmy się, moja mama stwierdziła, że poszuka naturalnych ziół, które pomogą psu. Zaczęła nacierać go maścią nagietkową - codziennie po kilka razy. Po tygodniu pojawił się puszek, a po miesiącu pies miał normalną sierść..

Inna sytuacja - moja siostra znalazła torturowanego kota - miał oderwany ogon i drut kolczasty owinięty w okół łebka.. Była godzina 23 więc klinika na Mieszka to jedna z dwóch czynnych o tej porze. Siostra pojechała tam, powiedziała, że znalazła kota i chce go leczyć. Zażądali PŁATNOŚCI Z GÓRY, bo kot na 99% nie przeżyje. 200zł za wizytę i 300zł za operację...
Ostatecznie okazało się, że kot leżał taki pobity itp. przez kilka dni, bo robaki zjadły mu sporą część skóry, kilka palców miał wyłamanych tak, że trzeba było je usunąć. Dziś żyje i jest nieznośny :P Ogona oczywiście nie ma, ma kilka blizn, nie ma kilku paluszków, ale żyje. Dlaczego? Bo siostra pojechała z nim do innego weterynarza..

JEŚLI MUSISZ IŚĆ DO WETA - NIE IDŹ DO KLINIKI NA MIESZKA!!
WO AMIGO

Offline wlasciciel pieseczka

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 25
Odp: Straszne - Poznań lecznica na Mieszka
« Odpowiedź #27 dnia: Czerwiec 05, 2013, 01:05:55 am »
Sądze,że niestety trafiłam do tej samej co Realia.Ale wszystkie były perfidne .To była najcudowniejsza psina w moim zyciu,ale
nie miała szczescia  w zyciu,z trafiła na takie szuje.Dokumentów oczywiscie po śmierci też nie mogłam dostac,bo podobno a to nie bylo lekarza/mimo,ze sie o mnie otarły/,a to sa zajete.Pan W tak bardzo był zajęty podobno jkąs operacja kotow,ze przegalopował obok niej,nie zauwazywszy ze umiera.Ale po co by miał przystanąc,jak juz była "hospitalizowana'.Straszny smrod jaki ta panował,podobno
pochodził od "chorych "zwierzat.Bardziej od niezywych zwierząt.Nie mowie już o dokumentach wydanych po pól roku.
Po prostu parodia,wizyty widma,jedna w czasie jak była juz niestety "hospitalizowana",/za stalowymi drzwiami/,jedna nawet
po smierci po okolo 6 godzinach.Pewnie okaze się,ze muszę jeszcze dopłacic ,bo odwiedzali ją "poczciwcy"juz po śmierci!
Nie ma takich chyba innych "gorliwców"w Polsce,co jeszcze przychodza po smierci!Ja podobno nie pozwoliłam psu zmierzyć temperatury,wyrywałam "wneflon" itp,po prostu jak wariatka.Diagnoz to dostałam chyba ze 6 .Kazda inna.
Prosiłam,zeby podac jej jak najłagodniejsze leki,bo jest alergiczna.Oczywiscie zostałam osmieszona i przyłozono jej taki,ze jej
zablokowało pracę jelit.Podobno 'kazalam"podać ten opioid,który "jest standartem w ich klinice'.
Dowiedziałam sie,ze 'powiedziałam "mase rzeczy których nie powiedzialam.To jest tez standartem w ich klinice.Po pół roku dowiedzialam się,ze jedna powiedziała drugiej,ze zobaczyły "rokowania nowotworowe".W zwiazku z tym ,nie mówiac mi zamknęly ją w klatce,żeby pewnie nie "zaraziła"ich  "rokowaniem nowotworowym."To jest jeden wielki horror i pomyłka !Te panie "lekarki" to nie wiemgdzie moglyby pracowac,ale to co robią to na pewno nie mozna nazwać leczeniem.Nigdy nie odzaluje,ze tego watku nie znalazłam prędzej,wtedy mój piesek by żył.Bo to jest chyba jedyny prawdziwy watek o tej klinice smierci.Umarla w wielkich bólach,a miała tylko
wzdęcie.Prosiłam o lagodne leki i takie by wystarczyły.Dali wszystko z "grubej rury".Ich celem było tylko wyrwanie psa do 'hospiatalizacji".Potem juz były tak zapracowane i ja podobno "sparalizowałam 'ich pracę-przez te stalowe drzwi./Jak Kaszpirowski/.Wiec w zwiazku z tym zjawiskiem 'lekarki"nie mogly pracować.W zwiazku z tym prawdopodobnie nie zrobiły nic,najwazniejsze,ze zabezpieczyły się przed "rokowaniem"nowotworowym.Tylko czyim?
I tak mam mojego pieseczka za TM

Offline aga.s

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 1079
  • Płeć: Kobieta
Odp: Straszne - Poznań lecznica na Mieszka
« Odpowiedź #28 dnia: Czerwiec 05, 2013, 23:58:27 pm »
A zamiast gadac to moze zglosic te pseudo doktorki do izby weterynaryjnej rownolegle tez zawiadomienie do powiatowego lek. weterynarii w formie skargi

Offline wlasciciel pieseczka

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 25
Odp: Straszne - Poznań lecznica na Mieszka
« Odpowiedź #29 dnia: Czerwiec 06, 2013, 09:21:01 am »

  Tak,też tak jest zrobione. Na razie dowiedziałam sie na podstawie zeznan tych "doktor' nie pozwalalam mierzyc temperatury i podobne brednie w zwiazku z tym
 nie mogły ratować własciwie.Nie wiem jak to mogłam zrobic jak przecież sa tam stalowe drzwi,i wejsc niestety nie mogłam,Juz w  zyciu nikomu w nic nie będe wierzyła.
  Jak mogłam sie tak dac omamić i dac psa w ich rece!Po prostu z tego wniosek,ze nie mozna nikomu wierzyc,
Takiego zdania się spodziewałam ,gdyz wlasciciel kliniki jest najbardziej zajety udzielaniem sie wszedzie wokoł ,tylko nie przy zwierzetach,Stad rozległe znajomosci
i pewnie w nastepnej odpowiedzi dowiem sie ze przyniosłam psa w 5 lub wiecej częsciach,więc co by mialy one zrobic?

Offline Sowa

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 297
  • Płeć: Kobieta
Odp: Straszne - Poznań lecznica na Mieszka
« Odpowiedź #30 dnia: Czerwiec 09, 2013, 11:18:09 am »
Umarla w wielkich bólach,a miała tylko wzdęcie.

Jak rozumiem diagnoza była postawiona przed przywiezieniem zwierzęcia do kliniki. Trzeba mu było podać espumisan z apteki całodobowej. Niestety na wzdęcie jeszcze nikt nie umarł. Wiem że temat jest gorący, ale właściciele często w stresie nie są wstanie poprawnie zrozumieć co się do nich mówi. Wiem, bo jak idę do lekarza to potem też często się zastanawiam co on właściwie miał na myśli jak do mnie gadał.

podam wam kilka przykładów:

lek wet mówi: "trzeba będzie psa uśpić do usunięcia tych zębów"
właściciel następnego dnia wraca z informacją: "kazaliście uśpić mojego psa, bo ma chore zęby"

lek wet mówi: "czy pies był szczepiony na nosówkę i inne choroby zakaźne ? Pytam bo ma intensywny wypływ z nosa."
właścicielka oddzwania telefonicznie: "czemu Pani nagadała mojej córce że pies ma nosówkę i zdechnie?"

dokładnie takich sytuacji jest milion dwieście sto pięćdziesiąt

ja ostatnio miałam sytuację że przyszedł koleś i powiedział że chce zaszczepić psa, pies został zaszczepiony po czym wyszło, że chodziło mu o podanie preparatu na kleszcze a w internecie pojawi się informacja że on przyszedł po preparat na kleszcze a my mu psa zaszczepiliśmy i wyłudziliśmy za to kasę. Ta sama sytuacja z dwóch stron.

nie chce nikogo usprawiedliwiać, ale duże kliniki zawsze mają metodę leczenia szpitalnego
zasada leczenia jest prosta pacjent - szpital
zazwyczaj przyjeżdżają tam przypadki ciężkie, na dyżurze jest jeden lekarz i ma wszystkich na oku
lek. wet. Sowa

Offline wlasciciel pieseczka

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 25
Odp: Straszne - Poznań lecznica na Mieszka
« Odpowiedź #31 dnia: Czerwiec 09, 2013, 22:05:50 pm »
Nie,diagnoza została postawiona po zrobieniu RTG,i w jelitkach były widoczne miejsca gdzie byly  jakby zgromadzone gazy.Bardzo prosiłam,zeby własnie podać jej espumisam.Lekarka powiedziała,ze poda odpowiedni lek.Od tego czasu pies już się nie załatwił.Nie mogłam sie dowiedziec ani ja ani znajomy lekarz
co dostała.Podobno stosowne leki.Przy kazdej wizycie było gorzej,otwarta byla tylko ta klinika .Przy kazdej wizycie wtłaczali jej kroplówkę .Mówilam wielokrotnie,ze psu jest gorzej w czasie kroplówki zaczynał charczec.Potem nawet zrobił sie jej b duzy brzuszek.Najstraszniejsze było wyłudzenie jej do "hospitalizacji".Przyznam ,ze nie miałam zaufania,ale tak umieli omotac i mnie i osobe towarzyszacą,ze oddałyśmy.I od tego czasu byly jeszcze bardziej nieprzyjemne .Wieczorem twierdzily,ze jest dobrze.Nawet na chwile nie wpusciły do gabinetu,zeby poinformowac o stanie psa.Rano przybieglam do recepcji,nic nie wiedziano.Potem po kilkunastu minutach udała mi sie wejsc do tego"szpitalika".gdzie strasznie smierdziało.Podobno była operacja kotow.
Moj piesek lezał i umierał bez zadnej pomocy.Po 30 minutach "niby akcji ratowniczej umarł.Kart informacyjnych nie chciano wydać.Dostalam po 7 miesiacach,oczywiscie w ich wersji.W czasie jak tam czekałam pierwsza noc w pokoju obok płakała kobieta i wyzywała ich.Powinnam była wtedy wziąc psa
i uciec z tej KLINIKI Smierci.Moja psinka zawsze była bardzo cierpliwa,ale ich wyjatkowo nie lubiła.Pies naprawde wie wszystko.Ona wiedziała,ze ja "załatwia".
Wtłoczono w nia jednorazowo 500 ml na wagę 4 kg.Lekarze w Berlinie az opierali się o sciane jak to im tłumaczyła polska pomoc ,i mówili "czy mozna byc az tak głupim"?Ze ja byłam tak głupia i im uwierzyłam.Ale wielu uwierzyło i nadal wierzy,bo ilosc niezywych psów rosnie.Pewnie dziennie minimum 2 -3 a moze więcej odejdzie tam z tego swiata.Panie lekarki sa wyjatkowe "ironiczne "i perfidne.Po smierci dostalam kilka "opisow wypisów wizyty" dotyczacych o dziwo nie psa,ale mnie ,ze np nie pozwalałam zmierzyc temperatury ,itd.Ten horror wspominam kazdego dnia.Ze sie tak dalam omamic.

Offline wlasciciel pieseczka

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 25
Odp: Straszne - Poznań lecznica na Mieszka
« Odpowiedź #32 dnia: Lipiec 08, 2013, 01:25:02 am »


     Proszę zobaczyć,kto poleca "szpital-szpital "i gwarantuje opiekę.

 Czy to jawa czy zły sen?

    Jak takie cos sie nazywa?

http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/612069,poznan-nowy-szpital-dla-psow-i-kotow-zdjecia,id,t.html

 Czy to wystepuje głownie w Polsce?

Offline wlasciciel pieseczka

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 25
Odp: Straszne - Poznań lecznica na Mieszka
« Odpowiedź #33 dnia: Wrzesień 03, 2013, 00:35:29 am »


  Minął rok od zamęczenia mojego pieska w Klinice.Każdego dnia żaluję,że zamiast szukać kogoś kompetentnego w internecie poszlam tam.i że nie poznałam
   
się,że wymuszanie hospitalizacji miało tylko jeden cel.,jaki to wszyscy wiemy..Zgodnie z zaleceniami  powyzej sprawa została podana do komisji etycznej wyglada mniej więcej jak przedtem ,to znaczy
 
w zeznaniach podopisywane zostały kolejne kłamstwa,w stylu,że wł mówiła do siebie itd,prawie nic o leczeniu psa,wypowiedzi odpowiedzialnych-tylko przed kim
 
lekarek - cyt.p Kowol -ja w tym dniu miałam dyżur do 22 i NIKT nie wzywał do psa.
Tak,nikt nie wzywał do psa.Stalowe drzwi były zamknięte,a osobą dyżurującą była wlasnie p Kowol ,i tu NIKT nie wzywał do psa !!!
I tak wlasnie wygladała smierc mojego psa.Nikt nie wzywał!.Nalezałoby odnależc NIKTA ,bo wlasnie on jest winny.Poniewaz NIKTA na razie nie szukano nawet
domyslać się mozna ,ze winny będzie "Wł'.gdyż "samodzielnie wtargnęła do szpitala",a powinna poczekac,ąż przypadkowo ,może koło 9 tej NIKT by znalazł zwłoki psa,a tymczasem Wł "samodzielnie" wtargnął do szpital -szpital i zobaczył umierającego psa bez zadnej opieki,nawet NIKTA nie było .Tak,rzeczywiscie jest to godne polecenia miejsce.Do tego jeszcze się dowiedziałam ,ze mówie do siebie i nie wiem co jeszcze sie dowiem ,bo nic mnie juz tu nie zdziwi.Jako ciekawostke podam,że pan rzecznik
Komisji Etycznej,w 99 procentach nie odbiera telefonów.Z odpowiedziami pisemnymi takze cięzka sprawa.Może sie znudzi poszkodowany,a moze ktoś zachoruje lub padnie ze swiadków.....Tak,ta lecznica nadal istnieje .A mój piesek gryzie ziemię.

Offline anka_u

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 1276
  • Płeć: Kobieta
    • wątek moich usząt
  • Lokalizacja: okolice Poznania
  • Moje króliki: Libby, Ziutek, Majeranek
  • Pozostałe zwierzaki: Torres, Resto, Perro
  • Za TM: Zetorek, Łaciata Bunia
Odp: Straszne - Poznań lecznica na Mieszka
« Odpowiedź #34 dnia: Wrzesień 19, 2013, 12:20:16 pm »
Nie wiem jak leczą inne zwierzęta, choć z powyższych postów wynika, że beznadziejnie, ale jedno jest pewne NIE JEŹDZIMY TAM Z KRÓLIKAMI! Byłam raz bo potrzebowałam pomocy nocą. Na królinkę patrzyli jak na UFO. Kompletnie nie wiedzieli co z nią zrobić. Zrobili rentgen, z którego nic nie wiedzieli. Nie byli w stanie założyć nawet kroplówki. Naturalnie nie pomogli w niczym - następnego dnia rano byłam u dr.Lisieckiej.

Offline wlasciciel pieseczka

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 25
Odp: Straszne - Poznań lecznica na Mieszka
« Odpowiedź #35 dnia: Październik 03, 2013, 22:58:48 pm »
A zamiast gadac to moze zglosic te pseudo doktorki do izby weterynaryjnej rownolegle tez zawiadomienie do powiatowego lek. weterynarii w formie skargi
Informuję,że po kilkumiesięcznym oczekiwaniu na opinię biegłego,dostałam wiadomosc,że biegły z jakis powodów nie mogł rozpatrzeć
sprawy i w związku z tym dokumenty zostaną nie wiem po jakim czasie,pewnie "własciwym" wysłane do nastepnego biegłego.

Może po kolejnych próbach można będzie wyslać je do biegłego w Somalii?Bo tak chyba mniej więcej pod względem praw zwierzat i włascicieli ich się znajdujemy.Może macie jakieś propozycje  w tej dziedzinie?Na ile lat prognozujecie taką sprawę w Polsce?50 do 100,może starczy?

Offline PippiLotta

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 2917
  • Płeć: Kobieta
Odp: Straszne - Poznań lecznica na Mieszka
« Odpowiedź #36 dnia: Październik 04, 2013, 09:32:19 am »
trzeba skrzyknąć królisiomaniaków z Poznania, nakupic farb w sprayu i tym skur lecznice odpowiednimi hasłami zasprejować

Offline chlup

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 657
  • Lokalizacja: wielkopolska
  • Moje króliki: Pimpol
Odp: Straszne - Poznań lecznica na Mieszka
« Odpowiedź #37 dnia: Październik 04, 2013, 10:33:54 am »
Dopiero teraz wpadłam na ten temat. Przeczytałam od początku i jestem w szoku. Przyznam,że brałam tą klinikę pod uwagę w razie nagłej potrzeby, bo jestem spod Poznania. Ale widzę, że muszę znaleźć inną opcję "planu B". Nie mam ochoty ryzykować życiem królika nawet jeśli tylko 10 procent z tego okazało by się uzasadnionymi "błędami" po stronie kliniki. I chyba każdy ma takie podejście.

Offline wlasciciel pieseczka

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 25
Odp: Straszne - Poznań lecznica na Mieszka
« Odpowiedź #38 dnia: Październik 05, 2013, 00:46:43 am »
Lepiej stworz plan C,bo potem Ci ani Twojemu królikowi już nic ani nikt nie pomoze.Dostaniesz pewnie tez opis,ze Nikt juz nie wzywał do Królika/kto miał wzywac
jak oni go wyłudzili,obiecujac lecznicza tlenoterapię,/
Potem mozesz się tylko tluc w głowę,że tam się powlokleś.
A piesek czuł ich lepiej niz  ja,bo wyjątkowo od nich się odwracał.Podobno gryzł "wneflon".Gryzł,bo czuł,ze go bezmyslnie duszą tymi kroplowkami z fentanylem i papaweryną.Ale co z  tego.Plan musiał byc wykonany,ilosc psow w klatkach,a czy przezyją to moze '"Nikt" cos więcej wie.Bo ani kart leczenia z okresu hospitalizacji
ani "Nikt" nie napisal co robili psu w czasie gdy przebywal u nich.Jesli komisja "etyczna" nie odpowiada na telefony miesiacami to bardzo watpie w te 'etykę".
W razie gdyby tez Cię spotkało to co mnie to możesz być pewna ,ze będziesz przedstawiona odpowiednio.Z zeznan nadal sie nie dowiesz co się działo z Twoim zwierzatkiem w czasie gdy oni zobowiazali sie je leczyc,bo Nikt nie wzywal do niego,ale dowiesz sie masy dziwactw,ktore dokladnie opisze według oprawcow Twojego zwierzaka i przeleje na pismo rzecznik, a więc ,ze nie chcialas usiasc,że opowiadałas ,że pies miał 'guza na języku,że paralizowałas prace załogi mimo,ze nie wchodziłas ,bo rzekomo stresowalas zwierza,po prostu że bylas potworem.Nie poruszy nawet sprawy wizyt ,ktore zostały wpisane a ich nie było,bo wazniejsze jest opisac Ciebie.Nie wyjasni,czemu nie pomogli cierpiacemu  strasznie zwierzakowi,ale opisze Cie dokładnie według instrukcji tych co były okrutne wobec Twojego psa,czy królika..Potem bedziesz dzwonić,czekac miesiacami, a potem dowiesz sie,ze znowu cos tam zrobilas co im sie przypomniało po roku lub wiecej...I tak nie dosyc,że zadreczyli Twojego zwierza,jeszcze bedą Ciebie dreczyc i opowiadac co zrobilas.W koncu dowiesz sie,ze przyniosłas królika w co najmniej 10 czesciach.. i wszytkie to potwierdza...A biegły albo to nie bedzie mial doslanych dokumentow,albo to lekarka powie ,ze gryzłas i wyrywalas termometr,i utrudniłas cala akcje ratunkową.., a potem bedzie nastepny,ktory po długim czasie odesle dokumenty bo nie miał czasu>>>...Już nic mnie w naszym kraju nie zdziwi....W sumie taki mamy kraj jaki stworzymy i takich lekarzy jakich tolerujemy..Itd

Offline cytryna27

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 337
  • Płeć: Kobieta
Odp: Straszne - Poznań lecznica na Mieszka
« Odpowiedź #39 dnia: Maj 05, 2014, 11:14:23 am »
Odświeżam temat bo jestem ciekawa jak dalej potoczyły się losy własciciela_pieseczka. Jakkolwiek by nie było myślę że takie rzeczy trzeba zgłaszać i uzbroić się w ogromną cierpliwość. Zmarłemu zwierzakowi już nie pomożemy ale możemy uratować ich potencjalne ofiary przez napiętnowanie chociażby w necie skoro służby, które są do tego powołane nie poczuwają się do odpowiedzialności. Miałam podobną przeprawę ze sklepem zoologicznym w Bydgoszczy. Jedyne co mogli im zrobić to kontrola – śmiechu warte. Jeśli chodzi o tą komisję etyczną to myślę że ręka rękę myje. W Polsce żaden lekarz nie zaświadczy przeciwko drugiemu lekarzowi – taki kraj. Bojkot, bojkot, bojkot i jeszcze raz bojkot, co nie zrobi komisja lekarska rozniesie się w internecie.