Autor Wątek: Łapka...  (Przeczytany 2534 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline balbi

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 49
  • Płeć: Kobieta
Łapka...
« dnia: Wrzesień 18, 2010, 22:22:20 pm »
Mam pewien problem...
Moja Puśka miała wczoraj po 11 przeprowadzany zabieg korekcji zębów pod narkozą. Uszatek ma 7 lat i raczej nigdy nie miał jakiś większych problemów ze zdrowiem. Ale od dłuższego czasu Puśka miała problemy z pyszczkiem a mianowicie ciągle mlaskała, śliniła się, kichała no i oczywiscie apetyt był mniejszy. Była zawsze leczona właściwie w ciemno bo nikt nie mógł jej na tyle otworzyć pyszczka żeby sprawdzić jej tynie zęby. Wiadomo że do tego potrzeby jest rozwieracz a cały zabieg powinien odbywać się pod narkozą.
Wreszcie dowiedziałam się o dobrej klinice i tam też się udałam. Z tego co się dowiedziałam to królik miał zęby w dobrym stanie jednak trzonowce miały mocno ostre końce i podrażniały język i policzki i stąd mogły być te wszystkie dolegliwości. Puśka się wybudziła a ja odebrałam ją z kliniki jakoś o 17. Wczoraj była jeszcze mocno zmarnowana ale zjadła troszkę sianka i duzo wypiła. Niepokoi mnie jednak jedna rzecz :/ Zauważyłam, że tak jakby jest coś nie tak z jej lewą tylnią nóżką. Ogólnie nie kuleje i biega normalnie ale często podwija w niej paluszki i nie staje normalanie na niej. Sama nie wiem dlaczego to tak. Jest możliwe zeby to jeszcze trzymała ją troche ta narkoza i do końca jeszcze nad nią nie panuje? Boję się troche, że to może jakiś nerw został uszkodzony czy coś... ale przeszukałam internet i nigdzie nie spotkałam się z takim czymś aby tylko paluszki uległy uszkodzeniu a reszta nogi była sprawna. Puśka raz ich używa a raz nie... zależy. Ale np jak się drapie bo wtedy nie paluszkami tylko tą częścią jakby nad nimi. Na razie królik dostaje jeszcze antybiotyk i jakieś środki przeciwbólowe. Może to jeszcze przejdzie i nie jest jeszcze do końca w pełni sprawna i nie doszła jeszcze do siebie.... sama nie wiem, bo pierwszy raz miała narkoze i nie wiem jak króliki się w takich sytuacjach zachowują. Może macie jakieś wieksze doświadczenie? Proszę o odpowiedź.

nuka

  • Gość
Odp: Łapka...
« Odpowiedź #1 dnia: Wrzesień 18, 2010, 23:13:25 pm »
Była zawsze leczona właściwie w ciemno bo nikt nie mógł jej na tyle otworzyć pyszczka żeby sprawdzić jej tynie zęby. Wiadomo że do tego potrzeby jest rozwieracz a cały zabieg powinien odbywać się pod narkozą.
Do badania trzonowców wystarczy odpowiedni chwyt za uszy, wziernik i wprawne oko doktora. Zęby trzonowe wtedy sie nie ukryją. Zadna narkoza nawet znieczulenie nie jest potrzebne.



Zauważyłam, że tak jakby jest coś nie tak z jej lewą tylnią nóżką. Ogólnie nie kuleje i biega normalnie ale często podwija w niej paluszki i nie staje normalanie na niej. Sama nie wiem dlaczego to tak. Jest możliwe zeby to jeszcze trzymała ją troche ta narkoza i do końca jeszcze nad nią nie panuje? Boję się troche, że to może jakiś nerw został uszkodzony czy coś...

Moje chłopaczyska miały takie objawy po kastracji. Uszkodzony nerw sam sie odbudowuje w przeciągu 4-6 tygodni, nawet do 2 miesiecy, w tym czasie zalecane są ćwiczenia łapki. Nie jest potrzebny żaden lek. Cwiczenia polegają na naciskaniu stopy uszatej na wysokości paluszków zeby je "rozcapirzyć", masowaniu całej stopy, drażnieniu smyraniem paluszkowych poduszkek, wreszcie na wywoływaniu nacisku na palce. Trzeba wziąc taką łapkę w dłoń, podłożyć palec pod palce i siłą zginac łapkę zeby małuch sie odbijał od dłoni próbując uciec :)  Kilka razy dziennie po kilkanaście minut takich ćwiczeń i efekty będą widoczne.

Offline balbi

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 49
  • Płeć: Kobieta
Odp: Łapka...
« Odpowiedź #2 dnia: Wrzesień 19, 2010, 01:01:40 am »
Do badania trzonowców wystarczy odpowiedni chwyt za uszy, wziernik i wprawne oko doktora. Zęby trzonowe wtedy sie nie ukryją. Zadna narkoza nawet znieczulenie nie jest potrzebne.
Tak, słyszałam o tym... tylko weterynarz właśnie mówił o tam, że jest to możliwe w przypadku spokojnych królików, że w ich przypadku robili tak bez problemu a niestety moja Puśka jest strasznie charakternym i dosyć agresywnym królikiem. Niestety po tylu zaglądaniach do pyszczka przez niedoświadczonych lekarzy ma już straszliwy uraz i zaglądanie tam jest i dla niej i dla mnie straszną męczarnią (tydzień temu przy badaniu ugryzła mnie solidnie w palec :/), wyrywa się, warczy i ogólnie coś strasznego.

Moje chłopaczyska miały takie objawy po kastracji. Uszkodzony nerw sam sie odbudowuje w przeciągu 4-6 tygodni, nawet do 2 miesiecy, w tym czasie zalecane są ćwiczenia łapki. Nie jest potrzebny żaden lek. Cwiczenia polegają na naciskaniu stopy uszatej na wysokości paluszków zeby je "rozcapirzyć", masowaniu całej stopy, drażnieniu smyraniem paluszkowych poduszkek, wreszcie na wywoływaniu nacisku na palce. Trzeba wziąc taką łapkę w dłoń, podłożyć palec pod palce i siłą zginac łapkę zeby małuch sie odbijał od dłoni próbując uciec   Kilka razy dziennie po kilkanaście minut takich ćwiczeń i efekty będą widoczne.

Ufff.... dziękuję bardzo za odpowiedź :) Mocno mnie uspokoiłaś :) Od jutra bierzemy się za ćwiczenia :)

Offline balbi

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 49
  • Płeć: Kobieta
Odp: Łapka...
« Odpowiedź #3 dnia: Wrzesień 25, 2010, 20:54:42 pm »
Łapkę masuję i staram się jakoś ją ćwiczyć. Puśka się troszkę siłuje i nie jest jej to obojętne jak coś przy niej grzebię, więc czucie tam jakieś ma. Niestety przed chwilą zauważyła że na tej łapce zrobiła się ranka... Puśka tak ją dzisiaj wylizała, że praktycznie do krwi :/ Nie wiem co teraz robić... Ciągle ją pilnuję, a ona co jakiś czas do niej zagląda i dalej liże :/ Mam to czymś smarować? Nawet nie wiem czym, bo boje się, że jak coś zliże to jeszcze się pochoruje :/ Ehhh....

nuka

  • Gość
Odp: Łapka...
« Odpowiedź #4 dnia: Wrzesień 25, 2010, 21:16:50 pm »
maść witaminowa z witaminą A - to jest dokładna nazwa tej masciuchy, ewentuanie maść tranowa. W aptece bez recepty koszt ok 4 zł, obie bezpieczne dla uszatych. Przed posmarowaniem możesz przemyć rankę woda utleniona.
I koniecznie idź do weta pokazać ta rankę.

Offline balbi

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 49
  • Płeć: Kobieta
Odp: Łapka...
« Odpowiedź #5 dnia: Październik 26, 2010, 23:28:14 pm »
Niestety sprawa nam się troche skąplikowała.... :/ Łapka była bandażowana, żeby zapobiec dalszemu wylizywaniu. Kilka dni po napisaniu ostatniego posta musiałam pilnie wyjechać i nie było nikogo w domu praktycznie cały dzień. Puska była zamknięta w swojej klatce i podejrzewam że przy wskakiwaniu lub wyskakiwaniu z kuwety jakoś źle musiała skoczyć i łapke sobie uszkodziła
:( (do tej pory nie mogę sobie wybaczyć, że nie przewidziałam, że tak to sie może skończyć i nie zabrałam jej tej kuwetki z klatki) Na początku mocno kulała, właściwie wcale na niej nie stawała i ciągle trzymała ją u góry. Byłam u weterynarza, dokładnie ją zbadali i stwierdzili, że nie jest złamana. Dostała jakieś leki i witamine B na ten uszkodzony nerw. (To było jakoś 3,5 tyg. temu). Potem oczywiście Puśka dobierała się jeszcze do łapki przez co została prawie całkowicie łyska i z wielką raną mimo pilnowania i w dzień i w nocy (kilka ich nie przespałam). Na chwilę obecną sierść zaczęła odrastać a Puśka już jej nie liże, więc wydaje mi się że nerw chyba już się odbudował. Łapka niestety nie wróciła jeszcze do swojej sprawności:/ Już nie nosi jej u góry tylko stawia normlanie ale ucieka jej troche do środka i niestety myśle, że nie będzie już sprawna bo Puśka nie może jej podnieść do góry przez co nie może się podrapać:/ (drapie się tak jakby w miejscu). Jest to dosyć spory problem przez to, że kilka lat temu królik miał też uraz przediej łapki po tej samej stronie i przednia łapka też nie jest do końca sprawna i nie może jej podnieść na tyle wysoko żeby umyć sobie ucho. To wszystko powoduje że trzeba jej często myć oczko po lewej stronie bo jest lekko zaropiałe przez to że sama nie może go sobie myć.
Więc łapka bardzo wolno, ale jednak wraca do jakiejś tam sprawności...
Niestety problem z zębami nam wraca... i nie mam pojęcia już co robić. Po ostatnim zabiegu mieliśmy mnóstwo problemów przez to biedną łapkę i straszliwie się boję znowu ryzykować. Minął dopiero miesiąc i tydzień a Puśka znowu zaczyna mlaskać i jej apetyt jest już mniejszy. Nie wiem co robić... Nie mogę jej tak często dawać pod narkozę bo ma już 7 lat i po ostatnim zabiegu jeszcze nie doszła do siebie. Przy ostatniej korekcji tych ostrych końców na trzonowcach wet powiedział, że zęby były w bardzo dobrym statnie ale na wszelki wypadek je spiłował. Więc dlaczego mimo, że zęby są w całkiem dobrym stanie Puska ma ponowanie problemy i z jedzeniem i z mlaskaniem i z kichaniem? W momencie gdy zaczyna się problem z mlaskaniem to usilnie gryzie wszystkie ręczniki. Siana je bardzo dużo więc powinna dobrze ścierać te trzonowce a jednak problem nam wraca. Wszystko wskazywałoby na zęby a może jednak przyczyna tkwi w czymś innym.... nie mam już pomysłu co dalej robić... Mimo, że teraz rzadko bywam w domu (studiuję w innym mieście a królikiem zajmuje się mama) i tak ciągle o Niej myśle i się zamartwiam...

Offline Tocha

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 5626
  • Płeć: Kobieta
  • Tam dom Twój gdzie królik Twój... I bobki jego ;)
Odp: Łapka...
« Odpowiedź #6 dnia: Październik 27, 2010, 00:36:07 am »
balbi moze na razie sprawdzic te zabki. Niech lekarz oceni. A moze skonsultowac z innym wetem. Chociaz nie ma duzego wyboru. A czy z siekaczami jest ok? Moze zabki na zewnatrz dobrze wygladaja, a korzenie przerastaja. Moze rtg by cos dalo?

Offline balbi

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 49
  • Płeć: Kobieta
Odp: Łapka...
« Odpowiedź #7 dnia: Październik 27, 2010, 00:45:21 am »
Tak, siekacze są w porządku i zawsze były. Mimo tego przy ostatnim zabiegu też zostały skracane i to dosyć mocno, tak że królik na początku miał małe trudności z gryzieniem twardych rzeczy, ale po dwóch dniach było już w porządku. Weterynarz przy ostatnim zabiegu zastanawiał się nad zrobieniem rtg ale stwierdził że najpierw zobaczy co tam z nimi jest pod narkozą i je skróci. Po skróceniu stwierdził, że powinno być już ok i obeszło się bez rtg...
Co do konsultacji z innym wetem to jest straszliwy problem... w mojej miejscowości nie ma właściwie nikogo kto by się znał na królikach. Do ternikowania tych zebów jeździłam specjalnie 45 km do polecanej kliniki przez znajomych i wydała mi się być bardzo porządna i nikt nigdy jeszcze tak dokładnie Puśki nie badał jak właśnie tam... Jednak taka podróż jest straszliwie męcząca i stresująca dla królika :/

Offline Tocha

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 5626
  • Płeć: Kobieta
  • Tam dom Twój gdzie królik Twój... I bobki jego ;)
Odp: Łapka...
« Odpowiedź #8 dnia: Październik 27, 2010, 00:55:03 am »
No to moze jednak to rtg zrobic? No bo jesli nic nie widac w tych zabkach na zewnatrz. A tak to by mozna bylo chociaz wykluczyc korzenie. Moze wstepnie zadzwon do tego lekarza i powiedz jak to teraz wyglada. Niech cos poradzi. Moze rtg moglabys zrobic na miejscu i tam wyslac do konsultacji?

Offline balbi

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 49
  • Płeć: Kobieta
Odp: Łapka...
« Odpowiedź #9 dnia: Październik 27, 2010, 01:19:05 am »
Ok przy następnej wizycie (bo pewnie z czasem na tym się skończy :/) poproszę o zdjęcie rtg...
Z tym problemem walczymy już kilka lat jednak weterynarze w mojej miejscowości leczyli wszystko w pyszczku tylko nie zęby mimo, że ciągle wspominałam im, że to właśnie one mogą być przyczyną. Leczyli chrostkę na języku (która podobno była) potem też zaczerwienione gardło. Uważali że to stąd te problemy z mlaskaniem. Puśka zawsze kiedy ma okresy mlaskania to też kicha (lub wzdycha- cos w tym stylu) i to głównie na to kichanie zawsze sie nastawiali - że królik przeziębiony. Wycieku z noska nigdy nie miała, więc przeziębiona raczej nie jest... tylko kicha. Najbardziej zastanawia mnie to dlaczego lek który był podawany (nie znam nazwy podobno jakiś antybiotyk) pomógł raz na to mlaskanie aż na 6 miesiecy... Jesli to byłyby problemy z ząbkami to wydaje mi się że żaden lek nie powinien załagodzić tej sprawy a jednak wtedy pomogło... Potem znowu mlaskanie wróciło i po podaniu tego leku był spokój przez 4 miesiące. Ostatnio (przed zabiegiem piłowania trzonowców) już nie pomagało jednak to lekarstwo. Ehhh...