Autor Wątek: 0% szans na zaprzyjaźnienie 5-letniego samca i młodziutkiego?  (Przeczytany 19898 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Kaja

  • Członek SPK
  • ****
  • Wiadomości: 61
  • Płeć: Kobieta
Odp: 0% szans na zaprzyjaźnienie 5-letniego samca i młodziutkiego?
« Odpowiedź #60 dnia: Listopad 09, 2013, 19:24:00 pm »
Teraz ja się trochę powymądrzam :) moje 3 chopaki kochają się nad życie, a zaczęło się od tego, że jak Stefan z Pasztetem zaczęli dorastać (mamy je od malęńkości) to krew się lala. Stefan w końcu DOSŁOWNIE odgryzł jaja Pasztetowi. Rozszarpał mu mosznę tak, że jądro samo wypadło. Kroliki trzeb było rozdzielać bo by się pozagryzały. Po kastracji, kiedy hormony opadły kroliki znowu się pokochaly, ale wtedy pojawił się Krzyś- dorosły samiec niekastrowany znaleziony zimą w budzie dla kotów, rucający się na surowe mięso i wiecznie niewyzyty seksualnie. Ze Stefanem i Pasztetem jechał jak z podartymi mozna było go podnosić do góry a razem z nim podnosił się w powietrze Pasztet ktorego trzymał w pysku Krzyś. Króliki potrafiły robić MMA w powietrzu jak z Matrixa. Rozszarpane uszy pogryzione powieki i łyse placki na tyłku. Zaprzyjaznienie zajęło nam ponad miesiąc. Po kastracji czekąlismy aż w końcu Krzyś przestanie nas gwałcić. Kiedy się uspokoił, zaczelismy robić zamianki miejsc. Czyli puszczanie Krzysia do pokoju Stefana i Paszteta a chłopaków do przedpokoju w którym mieszkał Krzyś- czyli oswajanie z zapachem i próba wymieszania go. Mozna tez zamieniać legowiska kuwety itp. Robić wszystko aby kroliki zaakceptowały swoje zapachy i oswoiły się z nimi. Potem oswojenie wzrokowe. Ubieraliśmy króliki w szeleczki żeby mieć wiekszą kontrole i pozwalaliśmy im na siebie popatrzeć z bliska ok. 1m. Króliki na siebie patrzyły i wąchały siebie ale nie zblizalismy ich do siebie. No i tak codziennie coraz dłużej, aż było czuć, że takie spotkania budzą coraz mniej emocji. To może trwać bardzo długo, ale im później dopuścisz króliki do siebie i im wiecej masz cierpliwości tym lepiej. Oczywiscie w między czasie Krzysiowi udało się wkraść kilka razy do pokoju chłopaków i zrobić borutę. Kiedy króliki były już troszkę oswojone zblizaliśmy je do siebie ale nie pozwalaliśmy im na agresję. Trzymaliśmy je tak aby nie gryzły się. Generalnie i tak próbowały się gryźć ale tak jakby wybuchały agresją za każdym razem coraz później. Chodzi o to żeby skumały że są na siebie skazane. Że ten drugi obcy krolik już zawsze tu będzie i już. Króliki mogą się nauczyć akceptować na wzajem, ale muszą ustalić hierarchie i żeby to zrobić muszą stoczyć walkę i ustalić to między sobą. Bedzie mniej krwawo jeśli będą świadome, że ten drugi królik nie jest intruzem, czyli będą znały dobrze swoje zapachy i ogólnie będą siebie akceptowały. Walka niestety w większości przypadków będzie i trzeba królikom na to pozwolić. Dopóki nie leje się krew pozwólmy naszym królikom być królikami. U nas zakończyło się jedna walką. Krzysia i Stefana, Pasztet był już zdominowany przez Stefana więc się nie wdawał. Generalnie w pewnym momencie Stefan skumał, że nie da rady i się poddał. Potem króliki siedziały w kątach i się obserwowały przez kilka godzin. Zaryzykowałam i weszłam do pokoju usiadlam na podłodze. Wszystkie Królisie przybiegły. Krzyś zaczął mnie lizać i jakoś tak to jego lizanie przeszło na łepek innego królisia :) no i tak zostało już. Ważne żeby nie unosić głosu i dobrze współgrać z osobą która pomaga Ci zaprzyjaźnić króliki. Samemu chyba nie da rady. Żadnych krzyków, pisków i pełne opanowanie. To cholernie trudne dawać radę wytrzymywać do ostatniego momentu i nie panikować zbyt wcześnie ale nie ma innej opcji. Po za tym pewnie tyle historii i sposobów ile królików, ale wierzę w to że każdemu się uda. W końcu króliki to zwierzeta stadne i mają miłość do drugiego w genach.
« Ostatnia zmiana: Listopad 09, 2013, 19:28:38 pm wysłana przez Kaja »
królik to nie zabawka, nie pies, nie kot. Królik to królik - BIEGACZ ŁĄKOWY!!!!
http://www.miniaturkabeztajemnic.com/
:bunny: Stefan :bunny: Pasztet :bunny: Krzyś :bunny: Lolek :bunny: Tio :bunny:

Offline izaf

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 8637
  • Płeć: Kobieta
  • A ser­ca - tak ich mało, a us­ta - ty­le ich.
  • Lokalizacja: Kobyłka
  • Moje króliki: Kleo i Herbi
  • Pozostałe zwierzaki: Gilbert, Izma
  • Za TM: Ala
Odp: 0% szans na zaprzyjaźnienie 5-letniego samca i młodziutkiego?
« Odpowiedź #61 dnia: Listopad 09, 2013, 20:21:18 pm »
To znaczy,że u mnie jest już dobrze, bo mieszkają w jednym pokoju już dwa miesiące. Dzieli Je tylko kojec. Zapachy są pomieszane i kontakt wzrokowy też jest. I biegają na zmianę po całym mieszkaniu. I masz rację mam wrażenie, że skumały już, że tak czy siak są skazane na siebie.

Offline emilia

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 2758
  • Płeć: Kobieta
  • Lokalizacja: woj.Wielkopolskie
  • Moje króliki: Tamisia,Mika,Kikuś, Chica,Leoś , Niusiek,Lusia,Laidy
  • Za TM: Tosia,Daisy
Odp: 0% szans na zaprzyjaźnienie 5-letniego samca i młodziutkiego?
« Odpowiedź #62 dnia: Listopad 09, 2013, 20:47:56 pm »
Kaja dla mnie to koszmar ,za słaba jestem :)
trzeba być twardym psychicznie żeby coś takiego znieść i pozwolić nawet na ataki....  przeciera_oczy
Najgorszym grzechem wobec naszych bratnich istot nie jest nienawiść, ale OBOJĘTNOŚĆ KTÓRA STANOWI KWINTESENCJE NIELUDZKOŚCI.

AS !

Offline drosera

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 174
Odp: 0% szans na zaprzyjaźnienie 5-letniego samca i młodziutkiego?
« Odpowiedź #63 dnia: Listopad 10, 2013, 13:23:43 pm »
Heh, to wszystko może i się sprawdza, ale w przypadku dwóch dorosłych królików. A gdy jeden jest malutki, to niehumanitarne by było pozwolić dużemu się na niego rzucić. Maleństwo nie ma nawet odruchu obrony :(

Offline emilia

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 2758
  • Płeć: Kobieta
  • Lokalizacja: woj.Wielkopolskie
  • Moje króliki: Tamisia,Mika,Kikuś, Chica,Leoś , Niusiek,Lusia,Laidy
  • Za TM: Tosia,Daisy
Odp: 0% szans na zaprzyjaźnienie 5-letniego samca i młodziutkiego?
« Odpowiedź #64 dnia: Listopad 10, 2013, 13:44:28 pm »
 
Heh, to wszystko może i się sprawdza, ale w przypadku dwóch dorosłych królików. A gdy jeden jest malutki, to niehumanitarne by było pozwolić dużemu się na niego rzucić. Maleństwo nie ma nawet odruchu obrony mutny

dokładnie!!!! :* niehumanitarne
Najgorszym grzechem wobec naszych bratnich istot nie jest nienawiść, ale OBOJĘTNOŚĆ KTÓRA STANOWI KWINTESENCJE NIELUDZKOŚCI.

AS !

Offline izaf

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 8637
  • Płeć: Kobieta
  • A ser­ca - tak ich mało, a us­ta - ty­le ich.
  • Lokalizacja: Kobyłka
  • Moje króliki: Kleo i Herbi
  • Pozostałe zwierzaki: Gilbert, Izma
  • Za TM: Ala
Odp: 0% szans na zaprzyjaźnienie 5-letniego samca i młodziutkiego?
« Odpowiedź #65 dnia: Listopad 10, 2013, 13:51:29 pm »
Ale moje mieszkają razem już kilka miesięcy...możesz dać czas ,aż maluch urośnie...
Oczywiście jak masz takie możliwości, żeby przeczekać do wieku dorosłego...
Ja tam cały czas mam nadzieje, że nadejdzie dzień, kiedy będą mieszkać bez dzielącej Je zagrody  :DD

Offline Iskra

  • Moderator forum
  • ***
  • Wiadomości: 3622
  • Płeć: Kobieta
  • GRUPA ADOPCYJNA SPK
  • Lokalizacja: Szczecin/NDG
  • Moje króliki: Zając,Schab
  • Na DT: Pastylka, Kurkuma, Gorczyca, Bochenek +5
  • Pozostałe zwierzaki: Norgiś, Astra, Maruda + dwa potwory
  • Za TM: Axel, Sota, Dora, Mop, RyO, Golonka
Odp: 0% szans na zaprzyjaźnienie 5-letniego samca i młodziutkiego?
« Odpowiedź #66 dnia: Listopad 10, 2013, 18:16:14 pm »
Przy zaprzyjaźnianiu królików jest jedna zasada. Nie panikować.

Odpowiadając na wcześniejsze pytanie- nie zaprzyjaźniałam dalej Zając z Muffinkiem, ponieważ mi zależy na tym, aby króliki się lubiły/tolerowały jedynie z celów komfortu obu stron ;) A nie trwałych miłości po grób. Zając go nie polubiła- to Muffin biegał z innymi królikami (Szarańczą i Pastylką).
Zaprzyjaźnianie dorosłego królika z maluchem nie różni się- technicznie- niczym od konfrontacji duży+duży. Zasady są te same- pozwalamy się królikom ganiać/tarmosić dopóki nie poleje się krew/ataki nie będą zbyt wściekłe.
Wiadomo, że w przypadku malucha jest węższy margines, po którym następuje uszkodzenie królika- więc w razie W rozdzielamy króliki szybciej.
Jeśli maluch jest faktycznie bardzo mały- 4-6 tygodni- to warto poczekać te 2-4 tygodnie aż podrośnie.

Bardzo dużo królików reaguje na zapach nowego królika wściekłością/atakowaniem właściciela/zapominaniem co to kuweta/intensywnym znaczeniem terenu. Czy są kastrowane czy też nie.
Nie oznacza to z marszu że zaprzyjaźnianie będzie niemożliwe albo bardzo trudne- chociaż właścicielowi zwykle często trudno w to uwierzyć, gdy patrzy na warczącego pupilka.

Tak, są króliki które nie są w stanie zaprzyjaźnić się z innymi królikami- lub zaprzyjaźnią się z jednym jedynym i na tym koniec. Jednak te króliki stanowią mniejszość a nie większość królików.
Sama znam takie trzy przypadki- dwie moje adopcyjne samiczki i właśnie Kleo izaf (chociaż tutaj mam nadzieję, że jeszcze się zaprzyjaźni z Herbim ;) Trzymam kciuki w każdym razie). A jeśli chodzi o moje adopcyjne- jedna samiczka atakowała wściekle każdego innego królika oraz każde inne zwierzę (psa, kota- nie ważny rozmiar), druga- zaprzyjaźniła się z jednym królikiem a z każdego innego jest w stanie zrobić mielonkę.
Jednak to są 2 króliki na jakieś... 150? I uwierzcie mi w ich przypadku widać na pierwszy rzut oka, że coś jest nie tak z ich charakterem ;)

Jeśli chodzi o wczesne kastracje- z powodzeniem kastrowałam oraz sterylizowałam króliki 9-10 tygodniowe. Moja weterynarz wręcz bardzo sobie chwali takie zabiegi ponieważ uszaki bardzo szybko do siebie dochodziły.
W Polsce tak szybka sterylizacja/kastracja królików nie jest rozpowszedniona, ale np. kotów- już tak. Wiem, że królik to nie kot, ale w celach ogólnopoglądowych- w sieci jest mnóstwo dyskusji "za i przeciw" tak szybkiej kastracji, warto poczytać :)
I oczywiście każdy właściciel sam decyduje w jakim wieku kastrować swojego pupila- nic na siłę i wbrew sobie ;)
Dogs have owners, cats have staff and bunnies... bunnies have slaves.
. . . . . . . .. . . . . . . . . . . .

"Mówią, że ślepa. Ślepa? Ma bystre oczy snajpera
i śmiało patrzy w przyszłość- ona jedna."

Offline Milla

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 393
  • Płeć: Kobieta
  • Lokalizacja: Szczecin
  • Moje króliki: Milusia, Marcelek, Pusia, Tobiś, Puszek
  • Za TM: Brunio 26.03.2014:*, Lonia 24.04.2014:*
Odp: 0% szans na zaprzyjaźnienie 5-letniego samca i młodziutkiego?
« Odpowiedź #67 dnia: Listopad 10, 2013, 18:32:57 pm »
Jednak to są 2 króliki na jakieś... 150? I uwierzcie mi w ich przypadku widać na pierwszy rzut oka, że coś jest nie tak z ich charakterem oczko

 Matko jedyna, czyżby mój Puszkin stanowił ten niechlubny króliczy procent???? placzek No a właśnie na pierwszy rzut oka raczej wydaje się być naprawde superaśnym ucholem  :/ Fakt, że mam lekką wadę wzroku... :niegrzeczny

Offline emilia

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 2758
  • Płeć: Kobieta
  • Lokalizacja: woj.Wielkopolskie
  • Moje króliki: Tamisia,Mika,Kikuś, Chica,Leoś , Niusiek,Lusia,Laidy
  • Za TM: Tosia,Daisy
Odp: 0% szans na zaprzyjaźnienie 5-letniego samca i młodziutkiego?
« Odpowiedź #68 dnia: Listopad 10, 2013, 18:34:33 pm »
z tego co wiem na razie maluch zostaje u drosery  ;)
Najgorszym grzechem wobec naszych bratnich istot nie jest nienawiść, ale OBOJĘTNOŚĆ KTÓRA STANOWI KWINTESENCJE NIELUDZKOŚCI.

AS !

Offline Iskra

  • Moderator forum
  • ***
  • Wiadomości: 3622
  • Płeć: Kobieta
  • GRUPA ADOPCYJNA SPK
  • Lokalizacja: Szczecin/NDG
  • Moje króliki: Zając,Schab
  • Na DT: Pastylka, Kurkuma, Gorczyca, Bochenek +5
  • Pozostałe zwierzaki: Norgiś, Astra, Maruda + dwa potwory
  • Za TM: Axel, Sota, Dora, Mop, RyO, Golonka
Odp: 0% szans na zaprzyjaźnienie 5-letniego samca i młodziutkiego?
« Odpowiedź #69 dnia: Listopad 10, 2013, 18:35:15 pm »
Jednak to są 2 króliki na jakieś... 150? I uwierzcie mi w ich przypadku widać na pierwszy rzut oka, że coś jest nie tak z ich charakterem oczko

 Matko jedyna, czyżby mój Puszkin stanowił ten niechlubny króliczy procent???? placzek No a właśnie na pierwszy rzut oka raczej wydaje się być naprawde superaśnym ucholem  :/ Fakt, że mam lekką wadę wzroku... :niegrzeczny

Puszkin z Pusią to raczej "niedobranie charakterów" a nie ostateczny defekt każdego z nich ;)
Jakby Puszkin trafił na królika który by mu łomot porządny spuścił to od razu byłby grzeczniejszy :P
Dogs have owners, cats have staff and bunnies... bunnies have slaves.
. . . . . . . .. . . . . . . . . . . .

"Mówią, że ślepa. Ślepa? Ma bystre oczy snajpera
i śmiało patrzy w przyszłość- ona jedna."

Offline Milla

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 393
  • Płeć: Kobieta
  • Lokalizacja: Szczecin
  • Moje króliki: Milusia, Marcelek, Pusia, Tobiś, Puszek
  • Za TM: Brunio 26.03.2014:*, Lonia 24.04.2014:*
Odp: 0% szans na zaprzyjaźnienie 5-letniego samca i młodziutkiego?
« Odpowiedź #70 dnia: Listopad 10, 2013, 18:42:05 pm »
Puszkin z Pusią to raczej "niedobranie charakterów" a nie ostateczny defekt każdego z nich oczko
Jakby Puszkin trafił na królika który by mu łomot porządny spuścił to od razu byłby grzeczniejszy jezyk1

Iskra, czy Ty sugerujesz  próbę z kolejnym królikiem? :hmmm A co za tym idzie kolejne dwa uszaki w domu?? :wisielec:

Offline miniaturowaem

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 7089
  • Płeć: Kobieta
  • Lokalizacja: Żory
  • Moje króliki: Perła , Szariczka, Promyk,Lila , Szyszunia,Murzynka , Fru
  • Pozostałe zwierzaki: kanarek -Kuba
Odp: 0% szans na zaprzyjaźnienie 5-letniego samca i młodziutkiego?
« Odpowiedź #71 dnia: Listopad 10, 2013, 19:03:49 pm »
no co z 6 jest fajnie :niegrzeczny :lol

Offline Iskra

  • Moderator forum
  • ***
  • Wiadomości: 3622
  • Płeć: Kobieta
  • GRUPA ADOPCYJNA SPK
  • Lokalizacja: Szczecin/NDG
  • Moje króliki: Zając,Schab
  • Na DT: Pastylka, Kurkuma, Gorczyca, Bochenek +5
  • Pozostałe zwierzaki: Norgiś, Astra, Maruda + dwa potwory
  • Za TM: Axel, Sota, Dora, Mop, RyO, Golonka
Odp: 0% szans na zaprzyjaźnienie 5-letniego samca i młodziutkiego?
« Odpowiedź #72 dnia: Listopad 10, 2013, 19:06:14 pm »
Puszkin z Pusią to raczej "niedobranie charakterów" a nie ostateczny defekt każdego z nich oczko
Jakby Puszkin trafił na królika który by mu łomot porządny spuścił to od razu byłby grzeczniejszy jezyk1

Iskra, czy Ty sugerujesz  próbę z kolejnym królikiem? :hmmm A co za tym idzie kolejne dwa uszaki w domu?? :wisielec:


Nie, ale mogę ci wypożyczyć Zając do doraźnego nabrania moresu przez Puszysława :P
A może on jednak homo jest, co? Bo z tego co wiem, to do Bruna zarywał :P ?
Dogs have owners, cats have staff and bunnies... bunnies have slaves.
. . . . . . . .. . . . . . . . . . . .

"Mówią, że ślepa. Ślepa? Ma bystre oczy snajpera
i śmiało patrzy w przyszłość- ona jedna."

Offline bosniak

  • Członek SPK
  • ****
  • GRUPA ADOPCYJNA SPK
  • **
  • Wiadomości: 9445
  • GRUPA ADOPCYJNA SPK
    • Uszate serduszka czekają...
  • Moje króliki: Antosia, Masza i House
  • Za TM: Klusia, Venus, Nala, Diego, Jaskierek, Rusałka, Azjutek, Moonia, Astra, moja jedyna Helenka i Miś :(
Odp: 0% szans na zaprzyjaźnienie 5-letniego samca i młodziutkiego?
« Odpowiedź #73 dnia: Listopad 10, 2013, 19:37:02 pm »
Milla, ja zapraszam na karny obóz do mnie. Wysyłaj Puszka i Pusię, odeślę Ci Puszko-Pusia :P
Zapraszam do Uszatej Przystani: www.facebook.com/uszataprzystan

Offline emilia

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 2758
  • Płeć: Kobieta
  • Lokalizacja: woj.Wielkopolskie
  • Moje króliki: Tamisia,Mika,Kikuś, Chica,Leoś , Niusiek,Lusia,Laidy
  • Za TM: Tosia,Daisy
Odp: 0% szans na zaprzyjaźnienie 5-letniego samca i młodziutkiego?
« Odpowiedź #74 dnia: Listopad 10, 2013, 19:40:14 pm »
Milla, ja zapraszam na karny obóz do mnie. Wysyłaj Puszka i Pusię, odeślę Ci Puszko-Pusia jezyk1

nasze też bym tak chciała wysłać......  :knuje
Najgorszym grzechem wobec naszych bratnich istot nie jest nienawiść, ale OBOJĘTNOŚĆ KTÓRA STANOWI KWINTESENCJE NIELUDZKOŚCI.

AS !

Offline Milla

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 393
  • Płeć: Kobieta
  • Lokalizacja: Szczecin
  • Moje króliki: Milusia, Marcelek, Pusia, Tobiś, Puszek
  • Za TM: Brunio 26.03.2014:*, Lonia 24.04.2014:*
Odp: 0% szans na zaprzyjaźnienie 5-letniego samca i młodziutkiego?
« Odpowiedź #75 dnia: Listopad 10, 2013, 19:57:54 pm »
Milla, ja zapraszam na karny obóz do mnie. Wysyłaj Puszka i Pusię, odeślę Ci Puszko-Pusia jezyk1

I chyba tak zrobię :diabelek więc spodziewaj się znów Szczecina w Bochni :niegrzeczny A Puśka odwiedzi swoje rodzinne strony  :P


Nie, ale mogę ci wypożyczyć Zając do doraźnego nabrania moresu przez Puszysława jezyk1
A może on jednak homo jest, co? Bo z tego co wiem, to do Bruna zarywał jezyk1 ?

Hehe, uwielbiam Zając, ale obawiam się, że ona zje Puszkina na śniadanie  :wow jest od niego jakieś trzy razy większa, choć bęcki małemu się należą. Do Bruna nie zarywał, to nam się tak wydawało, ale żeśmy agresję pomylili z zalotami :crazy:

no co z 6 jest fajnie niegrzeczny lolek

Fajne jest, na bank, tyle że miejsca brak... inaczej bym Iskrę wspierała i tymczasowiczów brała :P

Offline drosera

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 174
Odp: 0% szans na zaprzyjaźnienie 5-letniego samca i młodziutkiego?
« Odpowiedź #76 dnia: Listopad 10, 2013, 21:14:51 pm »
Była u mnie dziś Ola, która ma doświadczenie w zaprzyjaźnianiu królików. Puściłyśmy Ignasia i malucha na neutralnym terenie i po chwili doszło do konfrontacji. W sumie nie wiem kto zaczął, bo maluch też nie był bez winy... Zanim ich rozdzieliłyśmy, to maluch wyrwał Ignasiowi trochę sierści, a Ignaś niestety ugryzł malucha do krwi :( Maluszek tak okropnie przy tym zapiszczał, że mi serce się ścisnęło.
Ola radzi, żeby każdego dnia próbować ich tak puszczać, w miarę możliwości nie pozwalając na gryzienie, tylko rozdzielając zanim dojdzie do walki. Czy to dobry pomysł? Czy lepiej poczekać aż mały urośnie?
A w przypadku, gdy będę ich puszczać, to czy zabieranie malucha jak tylko Ignaś się będzie do niego zbliżał, nie przyniesie odwrotnego efektu (np Ignaś uzna, że on ucieka).
A co robić w wypadku gdy już dojdzie do walki. Ja wyrwałam małego ignasiowi z zębów, a ponoć nie można tak robić. Czyli co, czekać aż sam puści? I którego zabierać- atakującego, czy atakowanego?

Offline Eni

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 2919
  • Płeć: Kobieta
  • moje posty są prywatnymi opiniam, NIE jestem z SPK
  • Lokalizacja: Głogów/Bardo
  • Moje króliki: Bizu
  • Pozostałe zwierzaki: Kajtek, Stella, Benio
  • Za TM: Amie [10.06.2013] Agneau [13.06.2014], Jasiu [13.02.2017]
Odp: 0% szans na zaprzyjaźnienie 5-letniego samca i młodziutkiego?
« Odpowiedź #77 dnia: Listopad 10, 2013, 21:33:24 pm »
A w przypadku, gdy będę ich puszczać, to czy zabieranie malucha jak tylko Ignaś się będzie do niego zbliżał, nie przyniesie odwrotnego efektu (np Ignaś uzna, że on ucieka).

Po pierwsze, skoro korzystasz z porad kogoś na miejscu, to jednak warto przedyskutować z tą osobą sposób działania, a nie na forum, bo to jakby podważanie czyiś kompetencji...
A co do rozdzielania i wypuszczania razem. Skoro ten "maluszek" posunął się do "rękoczynów", to już dzieckiem nie jest. A więc w sumie można go wypuszczać z tym, że z zachowaniem zasad bezpieczeństwa, czyli nie dajemy się gryźć/ kotłować. Po króliku widać, czy szarżuje do ataku, nie wolno mu na to pozwalać, gryziony też sobie to zapamięta i z zaprzyjaźniania mogą wyjść nici.
Jeśli jesteś sama, nie ma kto Ci pomóc reagować, to unikaj ich spotkań nos w nos, bo przy takim ataku mogą być poważne obrażenia. Sposób z szelkami czy innymi ograniczeniami (np. trzymanie obu na kolanach) jest fajny i pozwala na oswajanie się z "intruzem".

Jak rozdzielać? Po pierwsze ostrożnie, bo rozwścieczony królik może siepać zębami na oślep i wbije się w Ciebie - przerabiałam i choć fizycznie aż tak nie bolało, to było straszne, jak rozwścieczona Miśka szarpała mnie za przedramię niczym pit bull :( Po drugie, staraj się nie szarpać królikiem, gdy zaciska zęby na drugim, bo powiększysz rany. No i raczej nie usuwaj ofiary zostawiając luzem sprawcę, bo walka o terytorium ma do tego właśnie prowadzić - pozbycie się intruza - jak któryś z nich nauczy się, że jego ataki skutkują, to nie przestanie :/

Rozdzielasz, by nie było rozlewu krwi. Przytrzymujesz atakującego przy ziemi i dajesz ofierze powąchać. Uspokajasz (choćby przyciśnięte plackiem do podłogi) oba i dopiero wtedy pozwalasz odejść, czy dajesz jakieś jedzonko.
Dobre zachowanie = nagroda, złe = uspokojenie i brak nagrody (czyli nie głaszczesz po ataku, nie dajesz smakołyków i nie pozwalasz latać wolno).

Poczytaj o "zaprzyjaźnianiu w wersji dla mięczaków", jak warunkować dobre nastawienie, jak przyzwyczajać do siebie. Jedna krwawa jatka, wynikająca z pośpiechu i króliki się nastawią wrogo.

Ja wyrwałam małego ignasiowi z zębów, a ponoć nie można tak robić.
Ja ostatnio, by "odczepić" jednego królika od drugiego, musiałam agresora solidnie szczypnąć w dupsko, a i tak przedziurkował Jaśkowi całą skórę powodując infekcję (a nie atakował, tylko dosiadł z przytrzymaniem).
Wsadź wrażliwego na przeciągi króliczka w koszyk na rowerze, prowadzaj z natury panikującego królika na automatycznej smyczy, wyprowadzaj zwierzaka niczym psa do lasu czy na trawnik w mieście i... dziw się, że królik choruje...

Offline emilia

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 2758
  • Płeć: Kobieta
  • Lokalizacja: woj.Wielkopolskie
  • Moje króliki: Tamisia,Mika,Kikuś, Chica,Leoś , Niusiek,Lusia,Laidy
  • Za TM: Tosia,Daisy
Odp: 0% szans na zaprzyjaźnienie 5-letniego samca i młodziutkiego?
« Odpowiedź #78 dnia: Listopad 10, 2013, 21:36:43 pm »
Po pierwsze, skoro korzystasz z porad kogoś na miejscu, to jednak warto przedyskutować z tą osobą sposób działania, a nie na forum, bo to jakby podważanie czyiś kompetencji...

dokładnie.Pozostań przy radach Oli :)
Najgorszym grzechem wobec naszych bratnich istot nie jest nienawiść, ale OBOJĘTNOŚĆ KTÓRA STANOWI KWINTESENCJE NIELUDZKOŚCI.

AS !

Offline drosera

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 174
Odp: 0% szans na zaprzyjaźnienie 5-letniego samca i młodziutkiego?
« Odpowiedź #79 dnia: Listopad 10, 2013, 21:58:13 pm »
Ja absolutnie nie podważam kompetencji Oli, tylko teraz zostałam już teraz sama z królikami, a rodzą mi się kolejne pytania. A głupio mi do niej dzwonić z każdym głupstwem, bo to obca osoba, która pomaga mi z życzliwości. Nie chcę tej życzliwości nadużywac ;)
Każda rada jest dla mnie cenna i staram się wszystko co piszecie brać pod uwagę. Nigdy nie można wiedzieć za dużo.
Podoba mi się pomysł z szeleczkami. Spróbuję chyba jutro w ten sposób Ignasia unieszkodliwić, żeby już więcej małego nie poszarpał...