Autor Wątek: Agresja wobec siebie dwóch samców po kastracji.  (Przeczytany 8321 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

zagnywacz

  • Gość
Odp: Agresja wobec siebie dwóch samców po kastracji.
« Odpowiedź #20 dnia: Wrzesień 29, 2010, 18:52:08 pm »
już się zaprzyjaźniły, choć co jakiś czas mają dni wzajemnej niechęci :P
Poskutkowały wspólne wypady na dwórek w transporterku :)

Offline serducho

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
Odp: Agresja wobec siebie dwóch samców po kastracji.
« Odpowiedź #21 dnia: Listopad 16, 2010, 03:35:51 am »
dopiero dopadlam tego watku - dzieki mysza, to miod na moje serducho, strasznie sie boje czy moje dwa lobuzy sie zaprzyjaznia czy nie... :) a jak widze ze tobie sie udalo to czemu mnie sie ma nie udac nie? :)

Offline mysza

  • Użytkownik
  • *
  • Członek SPK wspierający/honorowy
  • ***
  • Wiadomości: 6041
  • Płeć: Kobieta
Odp: Agresja wobec siebie dwóch samców po kastracji.
« Odpowiedź #22 dnia: Listopad 16, 2010, 22:27:47 pm »
dopiero dopadlam tego watku - dzieki mysza, to miod na moje serducho, strasznie sie boje czy moje dwa lobuzy sie zaprzyjaznia czy nie... usmiech2 a jak widze ze tobie sie udalo to czemu mnie sie ma nie udac nie? usmiech2


Serducho, oczywiście! Pewnie, że się uda, ja też zaczęłam powątpiewać, najbardziej bałam się, że robię im krzywdę na siłe, ale to wszystko pomogło. Teraz widzę, że gdyby nie upór i determinacja to nie widziałabym przytulających się razem uszaków :heart

Nie trzeba się bać, trzeba działać :)

Offline andźka

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 171
  • Płeć: Kobieta
Odp: Agresja wobec siebie dwóch samców po kastracji.
« Odpowiedź #23 dnia: Grudzień 29, 2010, 13:58:59 pm »
Mam następujący problem, w związku z akcją "polarna gloria" o której mozna było poczytać w temacie:  "króliczki z allegro i innych giełd" do naszej rodzinki tymczasowo (być może na stałe) dołączył drugi królik.
Nasz Orzeszek został wykastrowany na początku grudnia natomiast drogi tymczasowicz (przez nas nazywany Marcelem) jest pełnojajeczny.
Sytuacja wygląda następująco: Orzeszek mieszka sobie w zagrodzie a klatka Marcela stoi zaraz obok niej (stykają się bok w bok). Panowie czasami obwochuja sie przez kraty a czasami zupełnie ignorują. Orzeszek często śpi koło klatki Marcela mimo że ma swoje wygodne posłanko w drugim końcu zagrody. Dwie pierwsze próby zaprzyjaźnienia zakończyły sie dość szybkim rozdzieleniem ponieważ futro latało (raz atakował jeden, raz drugi). Zaraz po nowym roku planujemy kastrację Marcela i teraz nie wiem czy do tego czasu wstrzymać sie z "seansami zapoznawczymi" czy mimo to próbować dalej?


nuka

  • Gość
Odp: Agresja wobec siebie dwóch samców po kastracji.
« Odpowiedź #24 dnia: Grudzień 29, 2010, 14:00:51 pm »
Ja bym sie wstrzymała z zaprzyjaźnianiem do czasu aż Marcel nie wygoi sie po zabiegu.

Offline PippiLotta

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 2918
  • Płeć: Kobieta
Odp: Agresja wobec siebie dwóch samców po kastracji.
« Odpowiedź #25 dnia: Październik 11, 2013, 15:17:00 pm »
Ja mam bardzo poważny problem z Piracikeim i Białaskiem. Chłopaki pałają do siebie ogromną agresją. Zapoznawanie Białaska z moją ekipą zaczełam od Lottusi i potem Pippci. Łatwo nie było, bo białasek ma dwa lata i zabrany został z pseudohodowli, gdzie był samcem rozpłodowym, tak więc tylko i wysłacznie gwałty mu były w głowie non stop. Lottusia wzieła go na przetrzymanie. Rozpalckowywała się, a jak ją podgryzał, to uciekała. Teraz wielka miłość. Pippcia raz mu porządnie wlała, potem uciekała przed nim, a teraz bardzo się lubią. Został nam Piracik. Zaczełyśmy z mamą zapoznawanie jakies trzy tygodnie temu. Wcześniej już długo trwało ich zapoznawanie przez kraty. Zaczełam od trzyamnia ich pysiami do siebie nawet 20 minut. Po puszczeniu za chwilę sie na siebie rzucały. Psikanie wody na Białąsia w ogóel nic nie daje. Nie ma tak, że jeden zawsze porowokuje bójkę. Raz jeden, raz drugi. Jednego dnia Białek jest zadziora, a drugiego Piracik. Puszczam ich okutana w kuchenne rękawice i średno co 2 - 4 minut próbują sie bić. Kilka razy zaczynała siek ula, ale ich rozdzieliłam. Oni się nie przeganiają ani nie podszczypują, tylk od razu się na siebie rzucają. Białek jest potwornie walczyny i bardzo zwinny. Jak się wgryzł w moją rekawice, bo myślał, ze to Piracik, to nie odpuszczał prze kilkadziesiąt sekund. Wpadł normalnie w jakeis konwulsje i obsikał ją. W tym tygodniu Piracik otworzył sobie klatkę, kiedy Białek byl na wybiegu i doszło do poważnej bójki. Mama była sama w domu z nimi. Bała się rozdzielać i zastosowała metodę krzyczenia i tupania. Udało się rozdzielić, ale bylo ostro. Do tej pory nie było krwawych obrażeń, tylko masa powyrywanego futra. Nie wiem, mam ich dalej zapoznawać? Czy dawać im sie zbijać w te kule? Chłopaki walczą chyba o samiczki... A jeszce dodam, że oni takie smrody wypuszczają, że się wytrzymać nei da :) Czy ktoś coś doradzi?