Autor Wątek: Życie i opieka po kastracji / sterylizacji  (Przeczytany 165765 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline konopniczanka

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 180
  • Płeć: Kobieta
    • HerstoriA
Odp: po sterylizacji
« Odpowiedź #120 dnia: Czerwiec 28, 2010, 09:31:47 am »
To my z sikaniem nie mamy problemu, bobków też mało. Tylko biedy Małżon cały pogryziony i załamany. On po sterycle wziął urlop i doglądał ją, strzykawką poił i karmił. A ona tak mu się teraz odwdzięcza. W ogóle na kanapie nie pozwala mu siedzieć. Atakuje nogi jak chodzi po mieszkaniu. Chyba po takim długim pobycie tylko ze mną też jest zazdrosna o mnie bo na kapie siedzi mi na kolanach, ewentualnie schodzi żeby ugryźć męża, a dziś przy sniadaniu siedziała mi na kolanach i tylko raz próbowała wejść na stół. No i dalej jej jeszcze nie odrosło futerko na brzuszku. Cały czas ma taki sam goły brzuszek jak miała

Offline kata_strofa

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 2819
Odp: po sterylizacji
« Odpowiedź #121 dnia: Czerwiec 28, 2010, 10:30:49 am »
A u mnie to ja jestem ta zła - bo ja ją karmiłam na siłę, dopajałam, zastrzyki robiłam. Być może wyczuwa "ręce, które męczą". Teraz próbuję jej łapkę rozruszać - niestety nie mam szans. Jest wielki foch na mnie, no chyba, że daję jej jeść.
Do mojego faceta natomiast przychodzi, w nogach mu się kładzie, trąca go noskiem, zaczepia, chce głasków  :hmmm
Ja swojej dam jeszcze czas z tym sikaniem, natomiast konopniczanka, rozumiem, że Wam cierpliwość powoli się kończy. A Salcia przed sterylizacją miewała napady agresji?


Dignity. Dignity is an important quality everyone should have.

Offline konopniczanka

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 180
  • Płeć: Kobieta
    • HerstoriA
Odp: po sterylizacji
« Odpowiedź #122 dnia: Czerwiec 28, 2010, 11:07:15 am »
Na początku jak trafiła do nas do domu to trochę jeszcze na męża dziwnie reagowała. Bo on się z nią boksował, machał sznureczkiem jak kotu przed nosem, dopóki moja mama mu nie wytłumaczyła, że króliczka wcale nie wygląda na zachwyconą. Potem była miłość między nimi. Tylko mój mąż ją potrafił głaskać tak jak trzeba i drapać po szczękach. I teraz taki numer!
No ja akurat jestem spokojna, ale mój mąż mówi, że Salcia już go nie kocha i będzie się musiał wyprowadzić. :) Widać, że bardzo to przeżywa. Wczoraj przez pół dnia próbował ją karmić smakołykami, wtedy nie wiedziała czy ma jeść czy go ugryźć. Dziś rano zdecydowała się zjeść, wiec może mały postęp?

Offline ziabak

  • Członek SPK wspierający/honorowy
  • ***
  • Wiadomości: 743
  • Płeć: Kobieta
  • GRUPA ADOPCYJNA SPK
Odp: po sterylizacji
« Odpowiedź #123 dnia: Czerwiec 28, 2010, 13:57:54 pm »
A nie chce przypadkiem Salcia dominować nad facetem w domu? ;) Jeśli królica ma silny dominujący charakter to niestety może to być kwestia dominacji - niech mąż poćwiczy trochę na królci swoją dominację :D Metoda na pokazanie królikowi kto jednak dominuje jest taka - podchodzimy jak do głaskania, zaczynamy od czółka delikatnie głaskać po głowie jednocześnie przechodzimy do przyciśnięcia głowy królika do podłogi i jak już jest leżąca na podłodze to tak ją przytrzymujemy przez jakiś czas z głową przy podłodze. To trzeba powtarzać też za każdym razem, gdy królik szykuje się do ataku, gdy chcemy coś zrobić w klatce i w chwilach pieszczot - zawsze kontakt z człowiekiem musi przejść do pozycji dominacji nad królikiem wykazującym tendencje do zdominowania ludzi, powinno po jakimś czasie pomóc :)

Offline konopniczanka

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 180
  • Płeć: Kobieta
    • HerstoriA
Odp: po sterylizacji
« Odpowiedź #124 dnia: Czerwiec 28, 2010, 14:03:25 pm »
O dziękuje za pomoc. Tylko żeby mój mąż zdążył jej główkę położyć zanim ona go ugryzie. Najwyżej na początek ja zacznę nad nią dominować :D

hubert33

  • Gość
Odp: Życie i opieka uszatych po kastracji.
« Odpowiedź #125 dnia: Lipiec 02, 2010, 00:56:11 am »
a moja Basia nie dostała kubraczka,
wete uznała, że nie stosuja od dawna tej metody bo na 150 sterylizacji jakie robia na rok może z 1 interesował się szwami,
dzisiaj mija druga doba od sterylki i jak narazie Basia nie zwraca uwagi na szwy itp. siedzi spokojnie w klatce wysłanej dywanikiem, zaczęła jeść suszki, koperek, robi bobki ale nadal jeszcze jest nieufna i boi sie ruchów ręki nawet jak zbliżam do głaskania, dlatego dużo do niej mówię heh skutkuje :) mam nadzieję, że dzielnie zniesie tych kolejnych kilka dni rekonwalescencji i będzie tak jak do tej pory. Jeszcze jutro na kroplówkę i zastrzyk przeciwbólowy. Kroplówkę żeby lepiej nerki funkcjonowały, przed zabiegiem miała górną granicę keratyniny, co nie oznacza, że jest źle ale może być jeszcze lepiej i można ją wzmocnić :)
pozdrawiam wszystkich którzy przechodzą właśnie ten etap ze swoimi królikami lub sa przed operacją. Kupa stresu, nerw aby wszystko było ok.
« Ostatnia zmiana: Lipiec 02, 2010, 00:58:32 am wysłana przez hubert33 »

Offline thunderbird

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 197
  • Płeć: Kobieta
Fluffy po sterylce
« Odpowiedź #126 dnia: Wrzesień 07, 2010, 13:32:15 pm »
No to opowiem, jak to przebiegło u niej. Jakby ktoś wahał się, to może pomóc.


Pojechałam z nią na umówiony zabieg 31 sierpnia do kliniki brynowskiej (zabieg robił dr Rybicki) rano, odebrałam ją tak po 16. Jak pisałam w innym temacie miałam strasznego stresa w tym dniu, siedziałam jak na szpilkach wyobrażając sobie najgorsze scenariusze. Szczęśliwie wszystko odbyło się bez problemu, odebrałam uszy wybudzone i zapakowane w kubraczek.

Biedaczka w czasie powrotu dziwnie siedziała na łapkach jakby napiętych, na pewno trochę ją to musiało boleć, w klatce potem przewracała się, wierciła się, co chwila wstawała zamiast odpoczywać. Strasznie w ciągu tego samego dnia piła i nic nie jadła. Ale nie mogę powiedzieć, że była osowiała. Dopiero całkiem na wieczór coś tam sianko skubnęła i jakieś 3 bobki się pojawiły.

Na drugi dzień już uszak wyglądał, jakby zapomniał, że miał jakąkolwiek operację. Zachowywała się jak zwykle, czyli ciekawska i zainteresowana otoczeniem, chętna do wyjścia z klatki, ale wolałam jej jeszcze nie wypuszczać, bo nie byłabym w stanie powstrzymać ją przed skakaniem na kanapę i fotele. Zaczęła jeść sianko, trochę warzyw (nie za dużo), zaczęła robić bobki (trochę miekkie najpierw). Miałam trochę problemu z tym kubrakiem, bo przez dwa dni kombinowałam, żeby jej go tak założyć, żeby dupeczki nie zakryć i żeby bobków nie robiła do kubraczka. W końcu mi się to udało. Z klatki wypuściłam w końcu ją dopiero wczoraj, szczęśliwa jak nigdy. Oczywiście kubraczka nienawidzi i cały czas go gdzieś szarpie i gryzie (ciągnąc za rękawki przy okazji sobie powyrywała futerka na przednich łapkach).

Jeszcze po zabiegu przez 4 dni dostawała zastrzyki i przez cały czas dwa razy dziennie trzeba przemywać rankę rywanolem. Co ciekawe, do jazdy autem się przyzwyczaiła na tyle, że się w ogóle już tym nie stresuje. Pierwszy raz tylko był dla niej koszmarem. Do tego wbrew temu, czego się obawiałam codzienne przemywanie ranki też nie sprawia żadnego problemu. Kładę ją na stole w pokoju, w którym biega, rozbieram ją, przewracam delikatnie, przemywam, ubieram i zawiązuję sznureczki z kubraczka i nie potrzebuję do tego niczyjej pomocy, bo jest spokojna i cierpliwie czeka aż skończę. A spokojnie mogłaby uciec, bo zna to miejsce bardzo dobrze. Mam wrażenie, że ona lubi, jak się nią zajmuję, nawet jeśli dla królika to chyba przyjemne nie jest. Na pewno gdzieś rozumie, że to dla jej dobra. :) Miło jak króliczek ma do człowieka zaufanie :D

Kubraczek jest potrzebny, bo niestety szwami się interesuje. W ogóle to jakimś cudem już w drugi dzień udało jej się z niego wydostać. Wracam z pracy i ku mojemu przerażeniu widzę zadowolone siedzące uszy i obok leżący kubraczek, nie rozwiązany i nawet nie potargany. Szwów nie rozerwała, ale gmerała przy nich i trochę ciągnęła za węzełek.

Na ściągnięcie szwów jedziemy na początku przyszłego tygodnia, rana się bardzo ładnie goi, a Fluffy już dawno zapomniała o stresie i dyskomforcie po zabiegu.

Jest taki moment, że człowiek ma wyrzuty sumienia patrząc na bezbronną maleńką istotę po operacji, ale patrząc z perpsektywy czasu to jest niczym w porównaniu z burzą hormonów i ewentualną agresją, które męczyłyby króliczka przez resztę jego życia. Już nie mówiąc o nowotworach. To tak naprawdę 2 dni gorszego samopoczucia, potem królik już jest sobą, ma apetyt i żyje pełnią króliczego życia.

Fluffy w nagrodę na drugi dzień po zabiegu dostała wielką klatkę, przedwczoraj zmieniłam jej narożną małą kuwetę na trochę większą i prostokątną (taka duża dopiero przyjdzie) i nastąpił cud (ciekawe czy trwały). Rano patrzę, a bobki i reszta tylko w kuwecie. :)
I żadnych bobków w pokoju. :)

Ciekawe czy to trwała zmiana :)

Offline azi

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 2247
  • Płeć: Kobieta
  • POŚREDNIK ADOPCYJNY FPK
    • http://www.przygarnijkrolika.pl
Odp: Fluffy po sterylce
« Odpowiedź #127 dnia: Wrzesień 07, 2010, 14:09:47 pm »
Widziałam Fluffy w niedzielę w pociesznym kubraczku  :lol. Królisia przesłodka i uwielbiająca głaski.  :zakochany:

Offline Kitty27

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 6574
  • Płeć: Kobieta
  • Lokalizacja: Katowice
  • Moje króliki: Marlon & Kinia
  • Pozostałe zwierzaki: Kocurek Filemon Filosławski, gerbil Zulek
  • Za TM: Zorruś (5.X.2009), Brandon (2.XII.2009), Igiełka (24.III.2012)
Odp: Fluffy po sterylce
« Odpowiedź #128 dnia: Wrzesień 07, 2010, 14:20:33 pm »
Cieszę się, że poszło gładko. Ja nie musiałam ranę przemywać riwanolem. Uzywałam to tylko wtedy gdy królinka za bardzo interesowała się szwami i ranka się otworzyła.

A co do bobków w kuwetce to mam nadzieję, że już tak zawsze będzie :)


Offline thunderbird

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 197
  • Płeć: Kobieta
Odp: Fluffy po sterylce
« Odpowiedź #129 dnia: Wrzesień 07, 2010, 14:25:15 pm »
Oj taaaak, pieszczoch straszny z niej :)
U niej też już sensu rywanol chyba nie ma, bo już to ładnie się goi.

Offline Tocha

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 5626
  • Płeć: Kobieta
  • Tam dom Twój gdzie królik Twój... I bobki jego ;)
Odp: Fluffy po sterylce
« Odpowiedź #130 dnia: Wrzesień 07, 2010, 19:43:34 pm »
U nas tak samo doslownie dzien czy dwa po zabiegu bobki byly zrobione w jednym miejscu i zakonczylo sie gubienie koralikow gdzie popadnie :)
Tylko na lozku Jozia sie zapomina. Ale teraz nie ma do niego dotepu i zawsze zalatwia sie w klatce w kuwecie, czasem obok kuwety, ale nigdy poza klatka.

Tez sie ciesze, ze Jozia jest po zabiegu. Mam porownanie jak wygladalo zycie niesterylizowanej samiczki. Wiem, ze Jozia jest spokojniejsza, nie meczy sie. I ten spokoj nie polega na tym, ze nie psoci itp., ale chodzi mi o jej spokoj zwiazany z tym, ze nie ma rujek, ciaz urojonych.

Zyczymy Fluffy duzo zdrowka :) A wezelkiem Jozka tez sie interesowala ;) Z tym, ze my nie przemywalysmy niczym. Szew byl spryskany jakims srebrnym preparatem.

Offline jolcia

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 97
  • Płeć: Kobieta
blakus nie chce jesc po kastracji
« Odpowiedź #131 dnia: Listopad 07, 2010, 08:32:04 am »
Blakus zostal wykastrowany w piatek.  Po zabiegu  jadl warzywka , sianko i pil wode.  Wczoraj zjadl dopiero kolo poludnia jeden listek salaty rzymskiej i okolo 5 cm. selera naciowego.  Potem okolo 7 wieczorem zjadl 1 i pol listka salaty rzymskiej i jakies 15 cm. selera naciowego.  Troszeczke sianka skubnal i to wszystko. Wody to chyba kilka kropli doslownie. Strasznie sie martwie bo dzisiaj rano znowu nic nie chce. Zrobilam mu papke z granulatu i wody ale odepchnal miske i siedzi. To miejsce po zabiegu jest troche spuchniete, nie krwawi ale lekarz mowil, ze moze troche spuchnac. Blakus raczej nie grzebie przy tej ranie. Nie dostal zadnych srodkow przeciwbolowych do domu bo powiedzieli mi, ze dostal zastrzyk u nich i to powinno wystarczyc. Lezy sobie w klatce . Jak go wypuscilam na chwile bo chcialam mu klatke uprzatnac to schowal sie w stoim tunelu z kartonu. Do mnie w ogole nie podchodzi. Robi bobki ale takie malutkie, bardzo suche. Czy to dlatego, ze zatrzyl przeciwbolowy przestal juz dzialac?  Czy powinnam z nim wrocic do weta? Poradzcie cos, prosze.
Blakus byl z nami 4 lata, 1 tydzien i 6 dni.
   

moje slodziaki  http://forum.kroliki.net/index.php?topic=101

kasiagio

  • Gość
Odp: blakus nie chce jesc po kastracji
« Odpowiedź #132 dnia: Listopad 07, 2010, 08:54:05 am »
 Chyba go boli bo przeciwbólowe skończyły działać i może dlatego  Maki mój miał bardzo podobnie nie jadł prawie w cale a jak już to skubał dosłownie , nawet przysmaków nie chciał  , moja rada to taka żebyś dopajała małego często co godzinkę nawet i była przy jedzeniu , jeżeli nie będzie jadł  w ogóle to papakę zmiksować   do strzykawki ( bez igły oczywiście )   i do pysia  jak najczęściej , pamiętaj ,że króliczki nie mogą nie jeść .
A na poślizg możesz mu podać zaparzone siemie lniane tzn. ten kisiel powstały :) 

Offline jolcia

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 97
  • Płeć: Kobieta
Odp: blakus nie chce jesc po kastracji
« Odpowiedź #133 dnia: Listopad 07, 2010, 09:45:31 am »
Zjadl wlasnie pol listka salaty rzymskiej i okolo 15 cm. selera naciowego. Wode pije ale malutko.
Blakus byl z nami 4 lata, 1 tydzien i 6 dni.
   

moje slodziaki  http://forum.kroliki.net/index.php?topic=101

Offline dori

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 4780
Odp: blakus nie chce jesc po kastracji
« Odpowiedź #134 dnia: Listopad 07, 2010, 09:45:48 am »
Ranka po sterylizacji  Kicusi tak wygladała  cały czas , nie byla opuchnięta.

Być może ,że to samiczka , przez 5 dni dostawała antybiotyk  i środek przeciwbólowy, bo nasz weterynarz jest przeciwny kaftanikom i kołnierzom . Nie interesowala się szewkiem w ogóle. Ja myślę ,że on tak sie zachowuje  bo go boli i dlatego tez nie chce jeśc. Może podawaj APAP , pół tabletki dwa razy dziennie. APAP podobno jest bezpieczny dla królików. Tak pisała bodajże Nuna . Jesli go nie bedzie bolało to zacznie jeśc. Raczej same suszki dawaj , jak zacznie się ruszac  jakąś zieleninke po troszku. Tylko nie dawaj owoców. Przy spowolnionej perystaltyce jelit jest niebezpiecznie dawać owoce.

Offline jolcia

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 97
  • Płeć: Kobieta
Odp: blakus nie chce jesc po kastracji
« Odpowiedź #135 dnia: Listopad 07, 2010, 10:09:01 am »
Dziekuje za porade. Tylko skad ja APAP wezme? Ja w Angii mieszkam.  Suszki dopiero zamowilam bo w sklepie nie mieli takich jak mi poradzila Mysza. Ale chyba kupie cos w zastepstwie.
Blakus byl z nami 4 lata, 1 tydzien i 6 dni.
   

moje slodziaki  http://forum.kroliki.net/index.php?topic=101

kasiagio

  • Gość
Odp: blakus nie chce jesc po kastracji
« Odpowiedź #136 dnia: Listopad 07, 2010, 10:11:40 am »
jolcia , Apap  ma sobie składnik główny paracetamol , może są w aptece tabletki paracetamolu  ;)   możesz kupić najmniejszą dawkę i  wiem ,że są chyba 300 mg , 500 mg te pierwsze możesz podzielić na pół lub ćwiartki jak się boisz  o za wysoką dawkę i podasz małemu :) 

A jeżeli skubie sianko , to niech na razie będzie na sianku :) 

Offline dori

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 4780
Odp: blakus nie chce jesc po kastracji
« Odpowiedź #137 dnia: Listopad 07, 2010, 10:20:01 am »
Jolcia, nie wiem jaka pogoda jest w Anglii, ale może gdzieś znajdziesz poza miastem trawke zieloną , jakiś mleczyk. Chociaz garstkę. Je sianko a to co urwiesz bedzie stanowic urozmaicenie, które zachęci go do  jedzenia. . Jak je salate rzymska i koper to dobrze, ma od razu  wodę.A tę opuchliznę radziłabym przemyć ostrożnie od czasu do czasu riwanolem. Ma właściwości dezynfekujące i wysuszające.Kupuje się w aptece  takie małe żółte tabletki i rozpuszcza w przegotowanej wodzie. Ulży mu toszkę.

Offline jolcia

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 97
  • Płeć: Kobieta
Odp: blakus nie chce jesc po kastracji
« Odpowiedź #138 dnia: Listopad 07, 2010, 10:41:18 am »
Pojade zaraz po paracetamol bo u mnie w apteczce to tylko apiryna. Rivalonu nie mam . Ale sprobuje poszukac w polskich sklepach to i pewnie Apap beda mieli. Musze jedanak czekac az sklepy otworza.
Mleczyku zerwalam mu z ogrodka mojego, probowalam tez listki malin i winogrona ale on niczego nie rusza. Pewnie bardzo go boli. Wyszedl z klatki i siedzi w swoim ulubionym miejscu czyli w tunelu z kartonu, to taki jego azyl gdzie nikt mu nie przeszkadza.
A ja mam wyrzuty , ze On biedaczek tak cierpi.
edit: podalam mu paracetamol 300mg., pol tabletki . Wypil przez strzykawke, mam nadzieje, ze mu troche ulzy.
Dziekuje dziewczyny za pomoc.
« Ostatnia zmiana: Listopad 07, 2010, 11:30:21 am wysłana przez jolcia »
Blakus byl z nami 4 lata, 1 tydzien i 6 dni.
   

moje slodziaki  http://forum.kroliki.net/index.php?topic=101

Offline dori

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 4780
Odp: blakus nie chce jesc po kastracji
« Odpowiedź #139 dnia: Listopad 07, 2010, 11:39:07 am »
Biedaczek, ale z dnia na dzień będzie coraz lepiej. Podobno najgorszy jest czwarty dzień po  zabiegu , bo wtedy proces gojenia  powoduje swędzenie i uszak może sobie wyrwac szwy. Jolcia za godzine  bedę u  weterynarza z pieskiem , szczeniaczkiem , który ma uciete paluszki z prawej przedniej łapki,jednym z dzieci bezdomnej suczki , która się oszczeniła koło mojej pracy. Jeśli bedzie mój weterynarz dr Chłopecki to dokladnie wypytam  co i jak podawać i co robić. Oczywiscie jeśli będzie nasz wet. On jest od krolików właśnie. Jeśli się dowiem to napiszę. Widze ,że podałaś paracetamol. Pisz co u niego slychac