Autor Wątek: Co się dzieje z polskimi jabłkami? I nie tylko.  (Przeczytany 869 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline cytryna27

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 317
  • Płeć: Kobieta
Co się dzieje z polskimi jabłkami? I nie tylko.
« dnia: Lipiec 15, 2015, 15:15:34 pm »
Od dość długiego czasu obserwuję niepokojące zmiany w polskiej żywności. Mój poprzedni króliczek kochał jabłka i gruszki. Franek jest po jabłkach chory. Ponieważ miałam w domu zawsze kilka jabłek których nie jadł już Franek, my się za nie zabraliśmy. Rzadko jem jabłka same, raczej w surówkach. Pierwsze zaskoczenie to kompletny brak smaku i mała soczystość. Po jabłkach od rolnika dodatkowo sensacje żołądkowe. Ale nic, pomyślałam, że może ta odmiana jest taka niedobra. Zakupiłam więc po 2 jabłka różnych odmian.I niespodzianka, te też niedobre. Człowiek je i nie potrafi odnaleźć innego smaku w każdym jabłku. Jedne suche jak wiór, inne gąbczaste, ale wszystkie o smaku wody.Pamiętam jabłka z czasów komuny, gdy z mamą stałam w kolejce po jakieś przypadkowo rzucone dobra i marudziłam, że nudno, że pić i jeść. Pewien pan z kolejki dał mi jabłko, pyszne, soczyste, pachnące. Potem jadłam jeszcze jabłka z ogrodu dziadka i nie narzekałam. Czy naprawdę ten glutaminian sodu dodawany do wszystkiego już całkowicie zepsuł mi zmysł smaku? Ogólnie jestem nadwrażliwcem węchowo-słuchowym i potrafię wszystko wyczuć i usłyszeć zanim inni to zrobią. Ale w sklepie przy warzywach mam taki odruch, że muszę najpierw powąchać. Może to głupie ale nie kupię owocu, który nie pachnie jak dany owoc. Dzisiaj mąż kupił śliwki, na szczęście tylko 2, na posmakę.  Jak ja dawno nie jadłam śliwki. Gryzę i znowu to samo, zero smaku. Zaczynam się nad tym poważnie zastanawiać bo skoro daję coś zwierzakowi i on nie jest tym zainteresowany lub co gorsza choruje to jest to dziwne. To samo tyczy się kiełbasy. Mój pies ostatnio pochorował się po dość drogiej i niby jakości premium kiełbasie znanego producenta. Co się dzieje z tą żywnością?

P.S. Od miesiąca jestem na diecie wege i odczuwam już różnicę w samopoczuciu i nie mam problemów żołądkowych, które miałam codziennie. Tylko dlaczego te warzywa i owoce są takie bezpłciowe w smaku?
« Ostatnia zmiana: Lipiec 15, 2015, 16:51:19 pm wysłana przez cytryna27 »

Offline Konwalijka

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 24
  • Płeć: Kobieta
  • Lokalizacja: Piaseczno
  • Moje króliki: Kropeczka
  • Za TM: Maksio, Tosieńka
Odp: Co się dzieje z polskimi jabłkami? I nie tylko.
« Odpowiedź #1 dnia: Lipiec 28, 2015, 23:11:54 pm »
Może masz nadwrażliwość na gluten?
Ja kupuję zawsze jabłka od rodziców znajomych i szczerze mówiąc nie spotkałam sie z tym, ze jabłko nie ma smaku. Śliwki mam z ogódka znajomej babci więc słodziutkie, pyszne. Może po prostu trzeba kupić z innego źródła? Chociaż to o czym piszesz jest problemem, coraz więcej chemii we wszystkim  :zab:
Dumna mama jednej kluseczki adoptowanej z SPK Warszawa 30.01.2016r.



Kochana Tosieńka [ *] 30.11.2015r.

Offline MAS

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 2469
  • Płeć: Kobieta
  • Moje króliki: Tymon,Dudek
  • Pozostałe zwierzaki: świniaki Zorro&Garcia,
  • Za TM: szkoda pisać
Odp: Co się dzieje z polskimi jabłkami? I nie tylko.
« Odpowiedź #2 dnia: Lipiec 29, 2015, 10:03:00 am »
Rzadko jem jabłka same, raczej w surówkach. Pierwsze zaskoczenie to kompletny brak smaku i mała soczystość. Po jabłkach od rolnika dodatkowo sensacje żołądkowe. Ale nic, pomyślałam, że może ta odmiana jest taka niedobra. Zakupiłam więc po 2 jabłka różnych odmian.I niespodzianka, te też niedobre. Człowiek je i nie potrafi odnaleźć innego smaku w każdym jabłku. Jedne suche jak wiór, inne gąbczaste, ale wszystkie o smaku wody.Pamiętam jabłka z czasów komuny, gdy z mamą stałam w kolejce po jakieś przypadkowo rzucone dobra i marudziłam, że nudno, że pić i jeść. Pewien pan z kolejki dał mi jabłko, pyszne, soczyste, pachnące. Potem jadłam jeszcze jabłka z ogrodu dziadka i nie narzekałam. Czy naprawdę ten glutaminian sodu dodawany do wszystkiego już całkowicie zepsuł mi zmysł smaku? Ogólnie jestem nadwrażliwcem węchowo-słuchowym i potrafię wszystko wyczuć i usłyszeć zanim inni to zrobią. Ale w sklepie przy warzywach mam taki odruch, że muszę najpierw powąchać. Może to głupie ale nie kupię owocu, który nie pachnie jak dany owoc. Dzisiaj mąż kupił śliwki, na szczęście tylko 2, na posmakę.  Jak ja dawno nie jadłam śliwki. Gryzę i znowu to samo, zero smaku. P.S. Od miesiąca jestem na diecie wege i odczuwam już różnicę w samopoczuciu i nie mam problemów żołądkowych, które miałam codziennie. Tylko dlaczego te warzywa i owoce są takie bezpłciowe w smaku?
Bo w sklepach dostępne są odmiany wielkotowarowe,odporne na choroby,dające duże plony,owoce ładne w wyglądzie i wyrównane pod względem wielkości a także dajęce się długo przechowywać.Ale żeby tak ładnie wyglądały i żaden robak je nie spróbował :>),trzeba przestrzegać terminów oprysków i nawozić.A te z babcinnego ogródka są zróżnicowanej wielkości,jednego roku gałęzie aż uginają się od owoców,drugiego można je na palcach przeliczyć,drzewa mają parcha,a wszelkie robaczki aż się trzęsą aby je spróbować przed nami :DD,czyli ze względów ekonomicznych ich uprawa jest mało opłacalna.Za to jakie są zdrowe :
http://www.ptfarm.pl/pub/File/bromatologia_2009/bromatologia_3_2009/BR3%20s.%200803-0807.pdf
 i uszaki to doceniają :)