Autor Wątek: pierwotniak-to straszne!!!  (Przeczytany 44612 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

annieska

  • Gość
pierwotniak-to straszne!!!
« dnia: Marzec 24, 2006, 23:28:15 pm »
Moja bunia zachorowała. Mam ja 4 lata.Weterynarz stwierdził pierwotniaka(Encephalitozoon cuniculi). To straszna podstępna choroba. Moja bunia dostała skret szyji. Tydzień temu ja to zaatakowała ta wstrętna bakteria. Poza skrętem nic nie chciala jeść, od 3 dni je po trochu i dużo pije. Jest żywotna i rusza sie po lini prostej, odchyla jej sie głowa. Jak sie przestraszy, to kręci sie w około jak szalona wtedy ją delikatnie przytrzymuje i wraca wszysko do normy. Dostaje lek antypierwotniakowy i zastrzyki. Błagam nich odezwą się się osoby, którym króliki zachorowały na taka chorobę. Czy udało im się z tego wyjść i co z tą skręcona szyją. Weterynarz mówi, że rokowania są umiarkowane. pocieszcie, bo jestem juz wyczerpana, załamana etc.... . Nie wyobrażam sobie życia bez mojej buni.

Offline bea i tomek

  • Członek SPK wspierający/honorowy
  • ***
  • Wiadomości: 290
pierwotniak-to straszne!!!
« Odpowiedź #1 dnia: Marzec 25, 2006, 10:29:19 am »
najprawdopodobniej moja królica również miała tę chorobę. Zachorowała już w sklepie, było mi jej żal, więc ją wzięłam. Sprzedawca stwierdził, że i tak nikt jej nie kupi. Myślałam, że królica długo nie pożyje. Oczywiście była leczona. Wyszła z tego, lecz został skręt szyi, niekiedy jeszcze się kręci wokół swojejk osi, niedowidzi i ma cały czas katar. Nie możemy sobie z tym poradzić i chyba będzie tak już do końca.

anUSZka

  • Gość
pierwotniak-to straszne!!!
« Odpowiedź #2 dnia: Marzec 25, 2006, 17:48:25 pm »
Jesli szybko sie zlapalo chorobe, to jest bardzo duza szansa na zaleczenie. Skret szyi moze zostac, roblemy z blednikiem, ale krolik moze spokojnie wiele lat zyc z tym problemem. Czasami sie nie udaje, ale skoro Twoj kroliczek juz zaczal znow jesc, to znaczy, ze walczy o zdrowie i to jest bardzo dobry znak.
Musisz sie przygotowac na to, ze to choroba czesto przewlekla i trzeba bedzie sie uzbroic w cierpliwosc, ale to naprawde daje sie wyleczyc wystarczajaco, zeby kroliczek mogl jeszze dlugo zyc.
buziaki dla Buni.
Acha, u mnie na stronie w dziale zdrowie jest arykul o tym

annieska

  • Gość
pierwotniak-to straszne!!!
« Odpowiedź #3 dnia: Marzec 26, 2006, 12:09:57 pm »
Dziękuje za wszystkie słowa otuchy. Dzisiaj w nocy był kryzys. Szyja jeszcze bardziej skręcona i kręcił sie wokół własnej osi bardzo duzo rano. Weterynarz kazał czekac do wieczora, alem powiedział, że jak po lekach jeszcze sie pogorszyło, to jest to dobry znak. Bunia spi w łaziencei nie chciała spać tam. W pokoju jest w porzadku i je ale tekołowrotki wygladają straszne. Jeszcze czekam i mam nadzieje. Nie wyobrażam sobie żeby mogło jej nie być...........

anUSZka

  • Gość
pierwotniak-to straszne!!!
« Odpowiedź #4 dnia: Marzec 26, 2006, 17:17:26 pm »
Tak, gdzie teraz jest, wyloz wszystko kocami, recznikami, zeby w razie kolejnego kryzysu nie poobijala sie, gdyby na cos wpadala.

Z rzeczy ktore jeszcze mozesz zrobic:
1. przyjzyj sie oku temu od podlogi, czasami ono sie nie zamyka i wysusza, wtedy potrzeba wkraplac "sztuczne lzy".
2. na razie duzo pije, ale gdyby nie, to szybko moze sie odwodnic, wiec wtedy bedziesz musiala sie nauczyc dawac zastrzyki podskorne z plynem.
3. cos na krecenie sie w glowie by sie przydalo; u nas weci przepisuja Meclizine (Antivert).
4. leki przeciwzapalen tez moga pomoc.

Jesli zalatwia sie do kuwety, to mozesz zamienic na jakas tacke o nizszych brzegach, zeby bylo jej latwoej wchodzic. Ponoc owniez niektore kroliki cierpia bardziej, kiedy sa podnoszone przy tej chorobie (ponoc cos z blednikiem), wiec lepiej tego unikac, a jak juz to tak, zeby caly czas byl w takiej samej pozycji.

Trzymam kciuki i pisz, jak sie ma krolisia.

Offline ziabak

  • Członek SPK wspierający/honorowy
  • ***
  • Wiadomości: 743
  • Płeć: Kobieta
  • GRUPA ADOPCYJNA SPK
pierwotniak-to straszne!!!
« Odpowiedź #5 dnia: Marzec 26, 2006, 20:11:30 pm »
Mój miś miał pierwotniaka, wychodziliśmy z ataków ze skrętem szyi kilkakrotnie. Ostatni kryzys był jednak tak silny, ze się nie udało i gdy Miś przestał się podnosić, a potem nie chciał już przełykać podjęliśmy dezyzję o uśpieniu. Wszystko - cały opis choroby - możesz przeczytać na mojej stronie w dziale "blog", bezpośredni link do początków ostatniego kryzysu: http://acn.waw.pl/kundelki/ziabak/blog.htm#06_2005

Miś zył prawie 7 lat, adoptowaliśmy go jak miał coś koło 3 i przypuszczam, że całe życie mial pierwotniaka.

Jeśli Twoja królinia je, pije to jest najważniejsze. Trzymam mocno kciuki abyście byli silni i żeby mała z tego wyszła. Czytałam o królikach, które wychodzą z takich silnych kryzysów i żyją normalnie. Tylko skręt szyi w mniejszym lub większym stopniu często pozostaje. Potem jak już będzie z małą lepiej trzeba bardzo pilnować by nie łapała infekcji i często dość odrobaczać królika bo to zmniejsza populację E.cuniculi.

annieska

  • Gość
pierwotniak-to straszne!!!
« Odpowiedź #6 dnia: Marzec 26, 2006, 22:16:18 pm »
Moja bunia zachowuje się naprawdę normalnie mimo tej cholerenej, podstępnej bakteri. Biega, jest żywa, je naprawdę chetnie, granulat, sianko, marchewkę i zieleninę.Daje jej strzykawką lek antypierwotniakowy i zawsze otwiera pyszczek i pije cały. Ten skręt od wczoraj pogorszył się i miala ataki owijania się wokół własnej osi. Siedziałam z nia do 5.20 nad ranem, a 6 wstaje moje dziecko, które budzi sie po kilka razy w nocy. Dzisiaj nie zamknę jej w łazience,(jak była zdrowa spała tam w klatce), a w dzień nie była zamykana i przebywała z nami w pokoju do póznego wieczora. Nie zamknę jej dzisiaj wogóle, tylko będzie spać ze mna w pokoju. Boję się tej nocy, szczególnie po wczorajszej, szczególnie,że śpię z moim rocznym synkiem. Jutro ide do veta, zobaczę co mi powie. Nurtuje mnie jeszcze jedna sprawa, będę musiała zostawiać go w domu, bo np. muszę wyjśc na spacer, i co jak dostanie atak obracania, zawsze jak jestem potrafię ją uspokoić. Jestem już tak zmęczona i załamna, ale zrobię wszystko co w mojej mocy, aby bunia była z nami i poddam się. dziękuje serdecznie za porady i słowa wsparcia, naprawdę mi pomagaje i napawaja optymizmem. Pozdrawiam ciepło z bunią

Offline ziabak

  • Członek SPK wspierający/honorowy
  • ***
  • Wiadomości: 743
  • Płeć: Kobieta
  • GRUPA ADOPCYJNA SPK
pierwotniak-to straszne!!!
« Odpowiedź #7 dnia: Marzec 27, 2006, 11:25:03 am »
Jak będziesz na spacerze to ogranicz jej przestrzeń, żeby podczas ataku nie była narażona na uderzenia w różne meble i na wciskanie się w niebezpieczne kąty. Łazienka to może być dobre pomieszczenie, miejsca przy narożach obłóż ręcznikami.

Króliki podczas tego ataku kręcą się do momentu, aż wykorzystaja cała glukozę, czyli do momentu posiadania w organiźmie energii... oczywiscie jesli się o coś wcześniej nie zatrzymają. Jak wyczerpią zapas energii to przestają się obracać. Po takim ataku zwierzak całkowicie opada z sił, chyba trzeba by mu dawać glukozę - albo w kroplówkach, albo do picia (lub wodęz cukrem) ale to musisz uzgodnić z wetem.

Świetnie, że królk je sam i pije, to naprawdę bardzo dobrze rokuje. Oby tak dalej. Ataki są bezwarunkowe, królik nie wie co się z nim dzieje. Momentem krytycznym w takim stanie jest sytuacja, kiedy królikowi zanika odruch połykania - Twojej Buni do tego daleko, więc naprawdę macie duże, duże szanse.

Acha - zapytaj weta o witaminę B1 - ona wspomaga rekonwalescencję ukladu nerwowego i np. Misiowi podawaliśmy, może przydałaby się Buni? Tyle tylko, że zastrzyki z niej są bardzo bolesne.

annieska

  • Gość
pierwotniak-to straszne!!!
« Odpowiedź #8 dnia: Marzec 27, 2006, 13:31:02 pm »
Jestem po już po wizycie. Bunia w nocy tylko raz miała atak krecenia, ale z racji, że czujnie śpię od razu zareagowałam. Muszę powiedzieć, że zdumiał mnie jeszcze jeden fakt, pierwszy raz moje dziecko spało calą noc bez budzenia, także noc przebiegła pomyslnie. Dzisiaj też jeden atak, ale obkręciła się raz i sama dała radę wrócić do równowagi. Dostaje wit B w zastrzyku. Najgorsze, że jnie trzyma moczu, a ta bakteria jest w moczu i siusia na panele, ale nauczę ją z powrotem do kuwety, nauczyła się pić ze strzykawki lek i vibowit i to nauczy się robić z powrotem do kuwety, boję się tylko o dziecko, bo jest bardzo ruchliwie,a ta bakteria siedzi w moczu. Od razu jednak wycieram mocz i dezenfekuje domestosem. Dzisiaj też chetnie je więc mam dużo nadziei,że wszysko bedzie dobrze. Po cichutku też liczę, że minimalnie wróci jej głowa, to bedzie trzymać równowagę, bo zanim dostała wiekszy skręt, obroty się nie zdarzały. Może to śmieszne, ale wyczytałam w necie, że jest to paraliż i tak jak u ludzi, tak i u zwierząt można rehabitować. Więc masuje jej kilkanaście razy dziennie, a może chociaż troche pomoże. Pozdrawiamy z bunią wszystkich i dziękuję za każdą poradę.

Offline ziabak

  • Członek SPK wspierający/honorowy
  • ***
  • Wiadomości: 743
  • Płeć: Kobieta
  • GRUPA ADOPCYJNA SPK
pierwotniak-to straszne!!!
« Odpowiedź #9 dnia: Marzec 27, 2006, 14:32:40 pm »
Tak, ja też czytałam, że masaże pomagają zlikwidować / zmniejszyć skręt szyi.

anUSZka

  • Gość
pierwotniak-to straszne!!!
« Odpowiedź #10 dnia: Marzec 27, 2006, 18:46:19 pm »
Tak, ponoc masaz pomaga, bo rozluznia skurcz miesni przy tym skrecie szyi.
Nigdy o tym nie czytalam, ale zastanawiam sie, czy jakies leki przeciwbolowe nie przydalyby sie... Moniko, podawalas leki przeciwobolowe Misiowi?

Ago, trzymam kciuki za zwalczenie chorobska. Czy podajecie leki przeciwzapalne?
Druga rzecz - zeby sie pozbyc pierwotniaka, fenbendazol (pewnie to dostaje krolik0 musi byc podawany dosc dlugo (moje zrodlo podaje, ze 4 tygodnie), zeby zapobiec ponownemu zainfekowaniu.

Offline ziabak

  • Członek SPK wspierający/honorowy
  • ***
  • Wiadomości: 743
  • Płeć: Kobieta
  • GRUPA ADOPCYJNA SPK
pierwotniak-to straszne!!!
« Odpowiedź #11 dnia: Marzec 27, 2006, 18:49:49 pm »
Przeciwbólowych chyba nie dostawał, ale w ostatniej fazie dostał kilka razy (2-3) środki uspakajające. Gdy miał bardzo silne ataki sama mu robiłam domięśniowo - to było w sytuacjach naprawdę ostatecznych, jak go już nie byłam w wstanie opanować. Potem spał.

nika

  • Gość
pierwotniak-to straszne!!!
« Odpowiedź #12 dnia: Marzec 27, 2006, 23:53:53 pm »
Moja Horpynka walczy z chorobą od początku marca. Prawdopodobnie to E.Cuniculi. problem polega też na tym że ma dopiero cztery miesiące. Jest to nasz kolejny królik, poprzednia pysia opuściła nas w maju miała szósty rok,a pierwszy biedak został wykończony przez wetkę z lecznicy Anima antybiotykiem na który króliki są uczulone.
Terapię Horpynki zaczęlyśmy u dr. Wojtyś, która podawała leki na tego pierwotniaka, ale po jakimś czasie stan małej gwałtownie się pogorszył i w środku nocy trafiłyśmy do Oazy-dłużej otwarte.
Tam wetki stwierdziły, że to raczej jest inna choroba-może zapalenie ucha środkowego i zaleciły antybiotyk i odstawienie albendazolu.
Nastapiła znaczna poprawa, ale wczoraj pogorszenie i powrót do punktu wyjścia. Dzisiaj rozmawiałam z dr Wojtyś-musze sie na kogoś zdecydować a każdy obstaje przy swoim.
Może ktoś ma jakieś zdanie w tej kwestii i informacje o leczeniu E Cuniculi w obu przychodniach.
Objawy u Horpynki:
 początkowo ruszanie głową w lewo i z powrotem i oczoplas
poprawa
 pogorszenie:przechyenie głowy , potem kręcenie sie w kółko, oczopląs, kompletna utrata równowagi
antybiotyk
 poprawa, odzyskała kontakt z rzeczywistością, zaczęła wychodzić z klatki i chodzić prosto po kocu, a nawet trochę po podłodze
pogorszenie: w klatce głowa skręcona do tyłu i w poziomie , wczoraj straszny oczopląs, nie mogła chodzić prosto po kocu
dzisiaj lekka samoistna poprawa
Co jest dziwne- w klatce skręcona, na kocu rusza się i to jej pomaga na kręcz , po jakimś czasie jednak traci równowagę albo biega w kółko
Na pewno też stres, zastrzyki lekarstwa i oględziny  uwetów potęgują chorobę.
JE, PIJE I BARDZO CHCE PRZETRWAĆ, A NASZEJ RODZINIE CHYBA TYM RAZEM PĘKNĄ SERCA JEŻELI JEJ NIE WYLECZYMY, LEDWIE TROCHĘ UKOILIŚMY BÓL PO KRÓLEWNIE

NIKA

annieska

  • Gość
pierwotniak-to straszne!!!
« Odpowiedź #13 dnia: Marzec 28, 2006, 10:57:54 am »
Droga Niko, rozumiem cię doskanale, bo moja bunia też choruje na tą wstrętną chorobę. Na moim przykładzie chce ci pokazać, że wylecznie jest możliwe. Zalezy to od wielu czynników, m.in. od szybkiej diagnozy i podania odpowiednich leków, od odporności królika, i wieku. Moja bunia ma chyba kryzys za sobą, tak przynajmniej powiedział dzisiaj mój vet. Cała noc minęła bez ataków, dzisiaj pojawił się jeden rano, ale zanim dobiegłam sama się postawiła się na nogi. Je chętnie tak jak przed chorobą i pije. Poza przechyleniem głwy nie widac żadnych iinych objawów. Trzymam kciuki za twoję Horpynkę, może nie zamykaj jej w klatce bo to dla niej dodatkowy stres. Dostałam tu wiele wsparcia od "króliczków" i chyba to pozwoliło mi bardziej uwierzyć, że ,może być już tylko lepiej. Pozdrawiam ciebie i Horpynkę i pisz co sie dzieje z Horpynką.

anUSZka

  • Gość
pierwotniak-to straszne!!!
« Odpowiedź #14 dnia: Marzec 28, 2006, 18:03:38 pm »
Jesli chodzi o rozroznienie czy takie objawy sa spowodowane E. cuniculi czy Paseurella, to jest to bardzo trudne (generalnie tylko post mortem moze na pewno to okreslic), ale  sa pewne objawy, b.subltelene, ktore czasami pomagaja w postawieniu diagnozy.
E cuniculi powoduje choroba, jak to sie nazywa, chorbe obwodowego/wa[?] nerwu przesionkowego w uchu, a pastorelloza - chorobe centralnego nerwu przedsionkowego... nie wiem, czy to jest dobre tlumaczenie, niestety.
Objawami "centralnego" jest oczoplas horyzontalny, obrotowy, wertykalny i pozycyjny, w przypadku "obwodowego" - tylko horyzontalny i obrotowy oczoplas. Moze to pomoze.
Rowniez w przypadku "centralnego" pojawiaja sie rowniez objawy zabuzen mozdzka ("drzenie zamiarowe") i niedowlad polowiczy (jednej strony), objawy obwodowe moze tez powodowac nowotwor.

Badanie na obecnosc przeciwcial E.cuniculi jest malo przydatne z roznych wzgledow, ale zrobienie badan krwi moze pomoc - liczba leukocytow moze sugerowac infekcje bakteryjna a tym samym Pasteurelle, a wyniki swiadczace o problemach z nerkami - o E.cuniculi.

Ponoc najlepiej o tym, czy da sie wyleczyc krolika swiadzcy apetyt - jesli ma, to znaczy, ze krolik wciaz walczy. Szanse na wyleczenie sa. Pamietaj prosic o leki przeciwzapalne, ktore zlagodza objawy choroby przynajmniej dla krolika. ]

Acha, te informacje (przepraszam za nieskladnosc tlumaczenia, nie ma czasu sie konsultowac) pochodza z ksiazki Harcourt-Brown.

Trzymam kciuki, piszcie. Agnieszko, tak sie ciesze, ze z Bunia sie poprawia.

nika

  • Gość
pierwotniak-to straszne!!!
« Odpowiedź #15 dnia: Marzec 28, 2006, 21:56:52 pm »
Agnieszko, czy możesz napisać jakie dokładie leki dostaje Bunia?
co do siedzenia w klatce mała przez dwa tygodnie nie chciała z niej wychodzić, z moich obserwacji wynika, że nie jest to dla niej dodatkowy stres, choć w tej chwili wszystko ją stresuje i nasila ataki.
Nas z mężem nie ma w domu codziennie około 8-9 godzin , córka tez wraca z nami, więc raczej Horpynka zostawiona sama poza klatką mogłaby sobie zaszkodzić.
Dzisiaj byliśmy z małą u dr Wojtyś, został podany steryd o przedłużonym działaniu i mamy obserwować.
Wiem, że jeszcze ktoś miał ostatnio u swojego królika objaw przechylania głowy, proszę te osoby niech napiszą o swoich doświadczeniach.
Horpynka je i pije, wciąz mamy nadzieję


Pozdrawiam
Nika

annieska

  • Gość
pierwotniak-to straszne!!!
« Odpowiedź #16 dnia: Marzec 30, 2006, 17:30:15 pm »
Dzisiaj o 15 weterynarz uśpił moją bunię. Nawrót choroby był straszny i nic sie nie dało zrobić. Juz nigdy nic nie bedzie takie same..............

anUSZka

  • Gość
pierwotniak-to straszne!!!
« Odpowiedź #17 dnia: Marzec 30, 2006, 17:34:40 pm »
<przytul>

Tak mi przykro.

przepraszam, ze w takim momencie, ale czy zdecydowalas sie na sekcje?

Anula_1960

  • Gość
pierwotniak-to straszne!!!
« Odpowiedź #18 dnia: Marzec 30, 2006, 18:06:43 pm »
:oh:  ;(

Offline ziabak

  • Członek SPK wspierający/honorowy
  • ***
  • Wiadomości: 743
  • Płeć: Kobieta
  • GRUPA ADOPCYJNA SPK
pierwotniak-to straszne!!!
« Odpowiedź #19 dnia: Marzec 30, 2006, 18:07:49 pm »
oj... przykro mi bardzo :( przypuszczam, że wiem co przeżywaliśie razem z królinią, bo cały czas mam w pamięci Miśmisia... trzymaj się.