Forum Stowarzyszenia Pomocy Królikom

Króliczy targ => Archiwum działu Króliczy Targ => Wątek zaczęty przez: Biszkopcik w Sierpień 20, 2010, 15:30:29 pm

Tytuł: Portret "szczęśliwego" królika - dowody "naukowe"
Wiadomość wysłana przez: Biszkopcik w Sierpień 20, 2010, 15:30:29 pm
Witajcie :) Pomysł na ten wątek zrodził się w mojej głowie w momencie, gdy w jednej z dyskusji zaczęliśmy dociekać co to znaczy, że królik jest "szczęśliwy".

Badania nad szczęściem człowieka prowadzone są przez wielu psychologów na całym świecie. I zapraszam Was - w ramach ciekawostki i zabawy - do przeprowadzenia podobnego "badania", ale na temat "szczęścia" króliczego.

Spróbujmy razem ustalić jedną, spójną definicję. Proponuję NA POCZĄTEK taką:
Królik szczęśliwy, to królik zdrowy, mający w pełni zaspokojone potrzeby fizjologiczne, potrzebę bezpieczeństwa  oraz potrzebę bliskości/"miłości"

A od Was chciałabym się dowiedzieć co jeszcze potrzebuje królik do "szczęścia" żeby móc dopisać dalszy ciąg definicji. Ważne są też szczegóły (tzn. rozłożenie na czynniki pierwsze jakie to potrzeby fizjologiczne i w jaki sposób można je zaspokoić)

Pamiętajcie, że liczą się tylko naukowe dowody,a więc to, co możemy bezpośrednio ZAOBSERWOWAĆ, a nie tylko to co sami uważamy.
Potwierdzeniem ważności dowodu naukowego niech będzie reakcja królika.


Zakładamy, że: królika "uszczęśliwia" to, co go cieszy, co sprawia mu radość, co wywołuje u niego entuzjastyczne zachowanie, na co czeka, na co reaguje pozytywnie, reaguje błogim zadowoleniem, coś bez czego niekiedy nie byłby w stanie normalnie funkcjonować i być zdrowy.
W skrócie: szczęście królika = okazanie radości poprzez jego zachowanie

Proponuję aby w każdej wypowiedzi dorzucać po jednej cegiełce razem z uzasadnieniem.
Tytuł: Odp: Portret "szczęśliwego" królika - dowody "naukowe"
Wiadomość wysłana przez: Biszkopcik w Sierpień 20, 2010, 15:35:17 pm
Może zacznę pierwsza. Królika uszczęśliwiają i sprawiają mu radość:

1) Głaski, smeranie, mizianie, czochranie (podpunkt do: potrzeba miłości)

 Dowód naukowy: królik mruży oczka, nadstawia się do głaskania, zgrzyta ząbkami, rozciąga się na kocyku i liże mnie po ręce => zatem wnioskuję, że jest mu baaardzo przyjemnie :)
Tytuł: Odp: Portret "szczęśliwego" królika - dowody "naukowe"
Wiadomość wysłana przez: nuka w Sierpień 20, 2010, 20:50:40 pm
Królik szczęśliwy to zwierzak mający możliwość wybiegania się ile chce, mający do pokonania rózne przeszkody - dowód Maluch ganiający po całym mieszkaniu, po przeskoczeniu przez jakąs zapore gna ile siła w łapkach i potrząsą główka na boki jak źrebak, jakby nie wierzył ze mu sie to udało (Maluch prawie nie widzi na jedno oczko).

Królik szczęsliwy - to królik żyjący z innymi uszatymi. Dowód moje trzy miśki wtulone w siebie na jednej pufie (50 cm). One tak potrafia leżeć godzinami. Byle razem byle blisko wtedy byle gdzie

Królik szczęśliwy - to królik najedzony do syta - dowód zdrowe bobki

Królik szczęśliwy - to królik mający dookoła siebie dobra aurę - dowód ja płacząca moje uszy na kolanach liżace mi twarz albo siedzące tuż obok mnie

Królik szczęsliwy - to królis dopieszczony, ale o tym mowa była juz wcześniej
Tytuł: Odp: Portret "szczęśliwego" królika - dowody "naukowe"
Wiadomość wysłana przez: Biszkopcik w Sierpień 20, 2010, 22:24:59 pm
To ja dodam - szczęśliwy królik, to wolny królik. Wystarczy mu sama świadomość, że może on o sobie decydować, że nie jest więziony ani do niczego przymuszany.

Dowód: obserwacja zachowania królika w otwartej i zamkniętej klatce. Potrafił w niej przeleżeć cały dzień mając otwarte drzwiczki, ale jak tylko je przymknęłam, to Tuptuś od razu zaczął się denerwować i gryźć pręciki :)  :wiking:
Wniosek: królik nie lubi być zamykany/"więziony".
Uwaga do wniosku: Reakcja królika na zamknięcie była też zależna od pory dnia. W godzinach przedpołudniowych, kiedy był śpiący, to zamknięcie klatki nie wywoływało u niego rozdrażnienia, sprawiał nawet wrażenie nieco obojętnego. Najgorzej natomiast było w nocy. Gryzienie klatki o 2 w nocy stało się normą.

Jak ja to mówię (bo już go nie zamykamy) - wywalczył sobie tę wolność :)   :bunny:
Tytuł: Odp: Portret "szczęśliwego" królika - dowody "naukowe"
Wiadomość wysłana przez: Tocha w Sierpień 20, 2010, 22:35:49 pm
Krolik szczesliwy to krolik, ktory wie, ze za chwile dostanie jedzonko ;) Dowod: Jak wchodze do kuchni to Jozia przybiega, kreci ogonkiem i 'tanczy' kolo klatki (obok klatki ma talerzyk), widac, ze sie niecierpliwi, ale za razem cieszy :)

Krolik szczesliwy to krolik jedzacy cos dobrego. Dowod: Mruzenie oczu i zajadanie w skupieniu. Blogostan ;)

Tak kulinarnie, ale o glaskach i towarzystwie juz bylo, wiec nie bede dublowac.

I jeszcze tak mi przyszlo do glowy, ze krolik szczesliwy to krolik majacy swoje zabawki do drapania, gryzienia i przekopywania. Jozia wiele czasu poswiecila na wygryzienie dziury w namiocie, w tunelu i w pudelkach. Skoro to robi to musi jej sprawiac jakas frajde. No moze nie sa to wyzyny szczescia, ale zawsze cos ;) Jednak jak dorwala sie do tunelu z namiotem po przeprowadzce to widac bylo, ze brakowalo jej tego podkopywania pod siebie podlogi namiotu, ktora odgryzla ;)

No i krolik szczesliwy to krolik wypuszczony na duzy trawnik (lub duza przestrzen) :D Jozia robila wtedy takie piruety jak nigdy. Szkoda, ze juz nie mam takiej mozliwosci, zeby biegala po dworze.

No i jak moglabym zapomniec! Krolik szczesliwy to krolik korzystajacy z kuwetu lub siurajacy w innym fajnym miejscu. Zreszta sami znamy ten stan ulgi, czasem graniczacej ze szczesciem ;) :P kiedy mozemy zrobic to i owo. Takie przyziemne, ale jednak...
Tytuł: Odp: Portret "szczęśliwego" królika - dowody "naukowe"
Wiadomość wysłana przez: Xal w Sierpień 20, 2010, 22:38:53 pm
Królik szczęśliwy - to królik mający zaspokojoną potrzebę bezpieczeństwa - dowód: gdy czyje się bezpiecznie leży na zdechlaka,
Królik szczęśliwy - to królik którym interesuje się jego właściciel - poranne królicze "brykanie" jak zobaczy swojego właściciela (u mnie robi tak Pusia)
Tytuł: Odp: Portret "szczęśliwego" królika - dowody "naukowe"
Wiadomość wysłana przez: dnorthern7 w Sierpień 21, 2010, 00:07:36 am
królik szczęśliwy to królik, który ma dostęp do ogrodu :lol

dowód: gdy tylko otwierają sie drzwi wejsciowo/wyjsciowe Krępy bez zastanowienia, na oślep pędzi za dom do ogrodu. Za furtką do ogródka robil rundkę : pietruszka, truskawki, koniczyna, porzeczki, maliny. To taki jego mały raj, otwiera się furtka i ma wszystko co uwielbia. Warto wspomnieć, że po wstępnym obżarstwie Krępy je... na leżąco :P

Tytuł: Odp: Portret "szczęśliwego" królika - dowody "naukowe"
Wiadomość wysłana przez: MAS w Sierpień 21, 2010, 00:14:28 am
królik szczęśliwy to królik, który ma dostęp do ogrodu :lol
Rdzawe ryje i Duszek się z Tobą nie zgodzą :lol.Wg.nich ogród to pierwszy stopień do zawału.Dla mnie szczęśliwy królik to królik brykający,zachęcający opiekuna/zwierzęcych kumpli do zabawy(goń królika).
Tytuł: Odp: Portret "szczęśliwego" królika - dowody "naukowe"
Wiadomość wysłana przez: Biszkopcik w Sierpień 21, 2010, 01:38:54 am
królik szczęśliwy to królik, który ma dostęp do ogrodu :lol
Rdzawe ryje i Duszek się z Tobą nie zgodzą :lol.Wg.nich ogród to pierwszy stopień do zawału.Dla mnie szczęśliwy królik to królik brykający,zachęcający opiekuna/zwierzęcych kumpli do zabawy(goń królika).

Polemizowanie z innymi jest jak najbardziej wskazane - w końcu końcowa definicja musi być dobrze przedyskutowana :)
Mam tylko pytanie o dowody naukowe - czyli obserwację zachowania królika.
Czyżby to króliki dostawały zawału na widok ogródka, czy raczej ich opiekun patrzący jak do niego wbiegają ??   :D  :P
Tytuł: Odp: Portret "szczęśliwego" królika - dowody "naukowe"
Wiadomość wysłana przez: MAS w Sierpień 21, 2010, 08:50:33 am
[Mam tylko pytanie o dowody naukowe - czyli obserwację zachowania królika.
Czyżby to króliki dostawały zawału na widok ogródka, czy raczej ich opiekun patrzący jak do niego wbiegają ??   :D  :P
Oczywiście to pierwsze :icon_smile2.W końcu nie są samobójcami i same z własnej woli nie postawią łapki w ogrodzie :PP
Tytuł: Odp: Portret "szczęśliwego" królika - dowody "naukowe"
Wiadomość wysłana przez: Tocha w Sierpień 21, 2010, 09:02:17 am
Krolik szczesliwy to krolik podkradajacy smakolyki np. ze stolu lub z pozamykanych pudelek z karma itp. Dowod: zdobycie upragnionego jedzonka wynagradzalo wszelkie wlozone trudy, a mozliwosc najedzenia sie do syta na pewno wywoluje troche usmiechu na kroliczym pyszczku ;)

U mnie takim jedzeniowym MakGajwerem byla Tosia. Opanowala do perfekcji trudna sztuke otwierania pojemnikow na zywnosc, w ktorych trzymalam granulat. W takich z miekka pokrywka, obgryzala pokrywke dookola jak otwieracz do puszek. Takie z twarda pokrywka zrzucala z polki i pod wplywem uderzenia o podloge kilogram granulatu rozsypywal sie po pokoju. I ktorz by nie byl szczesliwy?
Za to Pucus kradl ze stolu wafelki i uciekal takimi susami jak rasowy zlodziejaszek. Jego szczescie trwalo tak dlugo jak dlugo nikt mu nie zabral zdobyczy ;)
Tytuł: Odp: Portret "szczęśliwego" królika - dowody "naukowe"
Wiadomość wysłana przez: Jadwinia w Sierpień 21, 2010, 12:31:29 pm
Tocha - chłe chłe :diabelek
ja mam suszone owocki w takiej puszce "zapinanej" - Zając nauczył się to otwierać :oh: "wystarczy" podnieść wajchę, zdjąć zaczep i podnieść wieczko. Nie wiem, chyba podpatrzył jak ja to robię, bo zrzucanie puszki na podłogę nie działało :co_jest

za to Mysza u "teściowej", szalejąc po mieszkaniu tropiła, co by tu zajumać - znalazła gruszkę, to cap! w zęby i poginała do siebie z gruszką  :lol znalazła wielki wór papryki , to pieczołowicie acz dyskretnie wygryzała w nim dziurę aż do upragnionego sukcesu  :> ale widok Myszy pędzącej przez całe mieszkanie z kradzioną gruszką w zębach - bezcenny  :hahaha

jeżeli chodzi o moje 3 grosze to:
*szczęśliwy zwierzak to zwierzak mający zapewnioną stymulację psychoruchową. są osobniki, które potrzebują więcej spokoju, ale też takie, które lubią wyzwania, nowe miejsca i zabawki do odkrywania. to eliminuje nudę, rozwija, sprawia frajdę. przykład - moje uszate ożywiające się bardzo, gdy przynoszę coś nowego, co trzeba obejrzeć, posmakować, albo gdy zmieniam im stary, pogryziony karton na nowiutki, który z entuzjazmem "przemeblowują". Tą samą radość widzę, gdy przyniosę im coś dobrego, czego dawno nie jadły - np. piruety z powodu pierwszej wiosennej zieleninki zerwanej na łące.
Tytuł: Odp: Portret "szczęśliwego" królika - dowody "naukowe"
Wiadomość wysłana przez: dnorthern7 w Sierpień 21, 2010, 14:47:27 pm
MAS, dlaczego tak myslisz ? :P nie rozumiem o co chodzi z tym zawałem :P
Tytuł: Odp: Portret "szczęśliwego" królika - dowody "naukowe"
Wiadomość wysłana przez: dnorthern7 w Sierpień 21, 2010, 14:50:58 pm
Jadwinia, podobnie zawsze robi Krępy, mamy na podwórku jabłoń, i nie wiedziec czemu, Krepy zawsze szuka najwiekszych spadłych z drzewa zgnilców. Zawsze mu wtedy zabieram, szukam ładnego jabłka i daje w ząbki. Wtedy w panice Krępy jabłko w zęby i sruuu.. ucieka przede mna zebym mu nie zabrała :P
Tytuł: Odp: Portret "szczęśliwego" królika - dowody "naukowe"
Wiadomość wysłana przez: Hordra w Sierpień 21, 2010, 17:53:02 pm
Wg. moich obserwacji królik szczęśliwy to taki, który ma w misce jedzenie a w poidle wodę. Dowód ? Spróbuj przeoczyć godziny karmienia choćby o minutę szarpanie klatki, bieganie z jednego jej końca na drugi, innymi słowy - upominanie się o swoje. Dajemy jedzonko i ot uszaty wpada w euforię, biega koło ręki, odpycha ją nosem, popycha.
Królik szczęśliwy to wg. moich obserwacji i na własnych królikach również królik nie mający w pobliżu drugiego królika. Dowody ? Pełna relaksacji poza, wesołe brykanie kiedy jest na terenie bez śladu drugiego uszaka oraz spanie na "kokochę", napięcie i wieczna czujność kiedy ten znajduje się w pobliżu.
Królik szczęśliwy to królik, który ma do dyspozycji cały dywan. Hm, szalone skoki, ucieszony wyraz mordki (zabijcie, ale jak wyskakuje z klatki to odrazu zmienia mu się wyraz pyszczka i cała postawa ciała...) to chyba najlepsze dowody. Z moich obserwacji wynika, że im więcej tuneli, przeszkód, stołków i innych wariacji do pokonywania i przeskakiwania tym lepiej..
Tytuł: Odp: Portret "szczęśliwego" królika - dowody "naukowe"
Wiadomość wysłana przez: Biszkopcik w Sierpień 21, 2010, 22:13:17 pm
Królik szczęśliwy to wg. moich obserwacji i na własnych królikach również królik nie mający w pobliżu drugiego królika. Dowody ? Pełna relaksacji poza, wesołe brykanie kiedy jest na terenie bez śladu drugiego uszaka oraz spanie na "kokochę", napięcie i wieczna czujność kiedy ten znajduje się w pobliżu.

Królik szczęsliwy - to królik żyjący z innymi uszatymi. Dowód moje trzy miśki wtulone w siebie na jednej pufie (50 cm). One tak potrafia leżeć godzinami. Byle razem byle blisko wtedy byle gdzie

Nie mam drugiego królika, więc nie wiem jak Tuptuś zachowywałby się w ich towarzystwie. W tych dwóch wypowiedziach ja osobiście zauważyłam sprzeczność.
Kto może ją rozwiązać? Jak zwykle w podaniem dowodów naukowych. :)

Czy może chodzić o to, że królik jest napięty wobec WSZYSTKICH królików, czy tylko wobec tych których nie zna? Bo jeśli nie jest wiecznie czujny w obecności znanych sobie królików, to wtedy obie wypowiedzi nie są sprzeczne, ale uzupełniają się... Ale poproszę o pomoc tych, którzy mają w domu więcej niż 1 królika.
Tytuł: Odp: Portret "szczęśliwego" królika - dowody "naukowe"
Wiadomość wysłana przez: MAS w Sierpień 22, 2010, 00:32:44 am
Są króliki-samotniki najlepiej czujące się w swoim towarzystwie+opiekuna i takie,które najlepiej czują się wśród innych uszaków w stadzie.
Tytuł: Odp: Portret "szczęśliwego" królika - dowody "naukowe"
Wiadomość wysłana przez: Tocha w Sierpień 22, 2010, 10:57:34 am
Moja Tosia dobrze czula sie w towarzystwie Tosiunia. Natomiast nie umiala dogadac sie z Jozia i jej obecnosc ja denerwowala. Wiec to zalezy. Krolik samotnik moze dlugo musialby szukac, zeby trafic na tego 'jedynego' pasujacego mu towarzysza. Nie zawsze mozemy mu to udostepnic. Najlepszy przyklad moze podac Mas, bo u niej to juz rozne roszady byly jesli chodzi o dobieranie sobie towarzystwa przez kroliki :)
Czyli jeden czuje sie dobrze sam, inny w towarzystwie. Ale moze ten samotnik po prostu nie trafil na swoja druga polowe pasujaca mu pod wzgledem uleglosci czy temperamentu?
Tytuł: Odp: Portret "szczęśliwego" królika - dowody "naukowe"
Wiadomość wysłana przez: MAS w Sierpień 22, 2010, 12:06:28 pm
Dokładnie.Przykładem Duszek :on akceptuje tylko i wyłącznie rdzawych ryjów,nawet nie jest w stanie tolerować Helenki,pozostałe mogłyby żyć razem,a co do Tymona to narazie wielka niewiadoma być może to samotnik,któremu wystarcza opiekun-głaskacz,najlepiej 24h.
Tytuł: Odp: Portret "szczęśliwego" królika - dowody "naukowe"
Wiadomość wysłana przez: Biszkopcik w Sierpień 22, 2010, 18:08:49 pm
Krolik samotnik moze dlugo musialby szukac, zeby trafic na tego 'jedynego' pasujacego mu towarzysza.

Czyli jeden czuje sie dobrze sam, inny w towarzystwie.

Hmmm ale jak to rozpoznać który królik to samotnik? Chyba tylko poprzez próby integrowania go z innymi?

Bardzo się cieszę, że jest ten wątek o "szczęściu królika", bo dowiaduję się ciekawych rzeczy. Na innych wątkach naczytałam się, że królik musi koniecznie mieć towarzystwo, bo będzie "nieszczęśliwy"  smutny_krolik . A tu się okazuje, że sprawa wcale nie jest taka prosta i może się okazać, że sprawiając królikowi towarzysza (bądź nieodpowiedniego towarzysza) w rzeczywistości możemy odebrać mu spokój.  :zaczepia:

A to oznacza, że przestaję mieć wyrzuty sumienia, że mój Tuptuś nie ma partnerki. A nie ma jej po pierwsze dlatego, że raczej na razie nie chcemy mieć drugiego królika oraz dlatego, że nie chcę kastrować Tuptusia.
Czy macie jakieś obserwacje jeśli chodzi o kastrację? Tzn. czy królik jest po niej (tzn. już po wydobrzeniu) wesoły i radosny, czy też zmienia się jego osobowość i jest bardziej przygaszony, flegmatyczny?

Chętnie bym napisała, że szczęśliwy królik płci męskiej, to ten który nie jest wykastrowany  :bunny: , ale niestety nie mam na to dowodów naukowych. :icon_curve Nie mam porównania jak zachowuje się królik przed i po kastracji.
Tytuł: Odp: Portret "szczęśliwego" królika - dowody "naukowe"
Wiadomość wysłana przez: Tocha w Sierpień 22, 2010, 18:30:02 pm
Z mojej Jozki to taka diablica, ze raczej kastracja na nic nie wplynela. Tak jak psocila przed tak i po. Zakonczyly sie tylko zaloty i bieganie z sianem w pyszczku, bo one byly spowodowane rujka.
Niekastrowany zwierzak, jesli nie ma duzego temperamentu to pewnie, ze moze byc szczesliwy, spokojny. Problem jest  ze zwierzakiem, ktory 'gwalci' wszystko co sie rusza lub co dwa dni buduje gniazdo. Wtedy chyba szczesliwy nie jest. Bo jak sie czuje taka samica jak ma gniazdo, a tu sie mlode nie pojawiaja? No nie twierdze, ze ja to unieszczesliwia ;) ale na pewno meczy ja jakis instynk, jakas potrzeba, ktorej nie moze zaspokoic.
Moj pierwszy krolik Pucus byl wlasnie niekastrowanym samcem. Chlopak mial taki temperament, ze az balismy sie o jego serducho. Ganial za nogami, gwalcil. Potem padal zmeczony po to by za chwile (jak sie ruszylam) znowu przystapic do dziela. Czasem nie schodzilam z lozka, zeby sie wyciszyl. Nie zdazylismy go wykastrowac, bo zachorowal.
Wiec w przypadku zwierzakow nie- i kastrowanych to juz jest prawdziwie dyskusyjna sprawa, ktore z nich sa szczesliwsze. Bo po pierwsze czy one sa swiadome swojej kobiecosci lub meskosci lub ich braku?
Tytuł: Odp: Portret "szczęśliwego" królika - dowody "naukowe"
Wiadomość wysłana przez: Biszkopcik w Wrzesień 28, 2010, 15:56:29 pm
Szczęśliwy królik ma swoją "norkę" - swoje spokojne, odludne miejsce, w którym może się schować przed światem, do którego nikt nie ma dostępu i w którym może przebywać kiedy tylko zechce i jak długo zechce.

Dowód: To długość czasu w jakim Tuptuś przebywa w "norce".

"Norkę" z tekturowych pudełek zrobiłam Tuptusiowi już na samym początku. Tuptuś przesiaduje w niej codziennie po kilka godzin. Zwykle wchodzi tam ok. godz 10 rano, a wychodzi o 13 albo o 15. Czasami staram się delikatnie zbadać co tam robi (biorę lusterko i przystawiam na chwilę do wejścia  :mhihi ) i bardzo często widzę go jak całkowicie wyluzowany śpi na pleckach z rozłożonym na boki kopytkami  :lol
Jest to więc dla niego miejsce, gdzie może się całkowicie zrelaksować i zaspokoić naturalną potrzebę posiadania norki.

Sama klatka nie rozwiązuje problemu, chociaż Tuptuś też lubi w niej przebywać. Dla jego lepszego samopoczucia przykryłam całą klatkę prześcieradłem.
Kiedy Tuptuś chce "wyjść do ludzi" to ma swój miękki kocyk niedaleko mojego łóżka i kładzie się na nim zwykle już pod wieczór, ok. godz. 20.

A tu jest wątek ze zdjęciem "norki", która dodatkowo jest "placem zabaw", bo jest tam duzo gazet do gryzienia:  http://forum.kroliki.net/index.php?topic=1192.0
Tytuł: Odp: Portret "szczęśliwego" królika - dowody "naukowe"
Wiadomość wysłana przez: Inga w Wrzesień 29, 2010, 16:42:24 pm
Królik jest szczęśliwy, gdy szczęśliwy jest opiekun. Co to znaczy?
Rozluzowany opiekun = można po nim łazić, lizać go, męczyć o głaski, wskakiwać na niego;
/przeciwieństwo: smutny, zestresowany opiekun=niechęć do zabawy/

Zeby wiedzieć, kiedy szczęśliwy jest nasz królik (podkreślam:nasz) trzeby sprecyzować, kiedy my jesteśmy szczęśliwi, np. ja:

Jestem szczęśliwa, kiedy dobrze poszło mi w szkole, kiedy mam chwilę czasu dla siebie, kiedy rodzice są wypoczęci = wracam do domu, chętnie biorę psa i Karmen na dwór, podstawiam im jedzonko, wymyślam zabawy, tulę = królik jest szczęśliwy. Wg mnie to się ze soą wiąże.