Forum Stowarzyszenia Pomocy Królikom

Porady => Weterynarze => Polecani => Wątek zaczęty przez: nellciaa w Marzec 17, 2015, 10:59:34 am

Tytuł: [Solec Kujawski] lek wet Paula Dziubińska
Wiadomość wysłana przez: nellciaa w Marzec 17, 2015, 10:59:34 am
Przychodnia weterynaryjna "Sowa" - Weterynarz Solec Kujawski

ul. Toruńska 6
86-050 Solec Kujawski

Godziny otwarcia:
poniedziałek – piątek 9:00 – 21:00
Sobota 9:00 – 14:00
Niedziela 16:00 – 18:00

Możliwość rejestracji telefonicznej lub osobistej.
tel. 52 30 70 550 lub TELEFON ALARMOWY 887 795 756

E-mail: przychodnia.sowa@interia.pl
Strona internetowa: http://weterynarzsolec.pl/

Na obecnym etapie nie jest on polecany przez Stowarzyszenie Pomocy Królikom, ze względu na trwający proces weryfikacji. Prosimy wszystkich użytkowników forum o zmieszczenie opinii na temat lekarza weterynarii Pauli Dziubańskiej.
Tytuł: Odp: [Solec Kujawski] lek wet Paula Dziubańska
Wiadomość wysłana przez: kinia89 w Marzec 19, 2015, 20:06:07 pm
Lekarza weterynarii Paulę Dziubińską mogę polecić z czystym sumieniem. Mój królik jest jej wiernym pacjentem już od ponad 2 lat.
 Leczenie zawsze skuteczne, wielka wiedza oraz fantastyczne podejście do pacjenta i właściciela. Zawsze doradzi i cierpliwie wszystko wytłumaczy. Dzięki doktor Pauli Dziubińskiej przełamałam mój strach przed szczepieniem uszaka.

Polecam !
Tytuł: Odp: [Solec Kujawski] lek wet Paula Dziubińska
Wiadomość wysłana przez: Ombre w Marzec 26, 2015, 17:28:30 pm
Królik, który trafia do doktor Pauli Dziubińskiej, nie może trafić w lepsze ręce. To lekarz z przeogromną wiedzą i doświadczeniem, a przede wszystkim - powołaniem. Do tego cały czas szkolący się i podnoszący swoje kwalifikacje. Ogromne zaangażowanie, fachowość, a podejście do pacjenta i jego właściciela - godne podziwu. Ciężko o dobrego lekarza "od królików", ja miałam to szczęście, że na takiego trafiłam.
Tytuł: Odp: [Solec Kujawski] lek wet Paula Dziubińska
Wiadomość wysłana przez: MAS w Lipiec 10, 2015, 21:53:10 pm
Również polecam :).Pani dr.zawsze sumiennie i dokładnie bada uszatego  i wszystko tłumaczy jego opiekunowi,a dzięki jej podejściu do pacjenta,stres królika podczas wizyty jest zdecydowanie mniejszy.
Tytuł: Odp: [Solec Kujawski] lek wet Paula Dziubińska
Wiadomość wysłana przez: Iskra w Lipiec 14, 2015, 21:26:47 pm
Byłam :)
Duża zaleta- cierpliwość. Siedziałam w lecznicy z bandą królików jakieś sześć godzin (królików sporo było :P ) i nie zostałam potratowana na "szybcika", byle spławić.
Diagnozowałam neurologicznego królika (done), wyrywałam zęby  (siekacza, korygowane trzonowce, RTG) zębowemu i jest OK :)
Tytuł: Odp: [Solec Kujawski] lek wet Paula Dziubińska
Wiadomość wysłana przez: natkaa w Grudzień 21, 2015, 21:10:59 pm
Polecam z całego serca. Paulę znam od niedawna, a poznałam przez bydgoskie Stowarzyszenie ArbuZ, do którego dołączyłam jakiś czas temu.
Ale zaczynając od początku- zawdzięczam Pauli życie- moje własne i mojego królika. W zeszłą środę mojego Kupka skręciło, pierwsza myśl- EC, przerażenie, płacz i panika. Kupek nie jadł, nie pił, nie robił siusiu, trzeba było go dokarmiać, potem zniknęły też bobki. Z racji, że jesteśmy z Poznania, to do Pauli mogłam jedynie zadzwonić, a najszybciej przyjąć mnie mogła nasza osiedlowa niekrólicza (ale przez prawie rok wydawało mi się, że jest dosyć ogarnięta...) wetka, Paula również podejrzewała EC, "nasza" wetka- zapalenie ucha wewnętrznego. Dosyć duża różnica. I pomyłka. Wróciliśmy od weterynarz, następnego dnia miałam wrócić z Kupkiem i sprawdzić, czy może to jednak EC (szkoda, że mimo próśb nie sprawdziła tego od razu, krwi nie pobrała...). Nie wróciliśmy. Stan Kupka się pogarszał praktycznie z godziny na godzinę, nie załatwiał się przez prawie 24h, groziła mu niewydolność nerek, mój stan psychiczny z resztą też nie był za dobry, a do najzdrowszych nie należę,więc brak snu i jedzenia nie pomagał mi w trzymaniu nerwów na wodzy. Po 1 w nocy podjęłam decyzję- jadę do Pauli, dzwonię, budząc ją przy okazji, a ona od razu się zgodziła. O 3.28 wsiedliśmy w pociąg i o 5 Paula czekała na mnie na dworcu. Od razu pojechałyśmy do Solca, Kupek został zbadany, krew pobrana, leki, witaminy podane, został też nawodniony. Paula zgodziła się abym się u niej zatrzymała- od czwartku do niedzieli (w sobotę i tak miałam przyjechać po królika, który jechał do nowego DS), bez żadnego problemu. Także te kilka dni bardzo mnie uspokoiły- w razie czego Paula zawsze była i w każdej chwili mogła mu pomóc. Bardzo się cieszę, że jest taka osoba, która całkowicie poświęca się zwierzętom i pomimo tego, że praktycznie cały czas pracuje, to zawsze można na nią liczyć. Nawet nie wiem, jak mam się jej za to odwdzięczyć.
Życzę każdej króliczej mamie i tacie, aby w takich ciężkich chwilach, w jakich sama się znalazłam, Wasze króliki otrzymały pomoc i zostały otoczone tak profesjonalną i wspaniałą opieką i abyście sami poczuli, jak spada Wam z serca taki ogromny kamień, a Wasz uszak zaczyna czuć się lepiej. Nic tak nie uszczęśliwia i nie uspokaja człowieka.  :D
Kupek oczywiście czuje się lepiej (odpukać!), dostaje lekarstwa, je i pije, bobki robi, siusiu też, nawet po mieszkaniu trochę chodzi i widać, że jest szczęśliwszy i ta przekręcona główka mu tak nie przeszkadza. Leki działają, a to się liczy najbardziej. Miziakiem jest takim, jak zawsze, a dodatkowo cały czas mnie straszy spaniem na zdechlaki (jak nigdy!).  :krolik
Tytuł: Odp: [Solec Kujawski] lek wet Paula Dziubińska
Wiadomość wysłana przez: ellessa w Styczeń 31, 2016, 17:17:27 pm
Miło mi oznajmić, że lek.wet. Paula Dziubińska pomyślnie przeszła proces weryfikacji na forum :)
Tytuł: Odp: [Solec Kujawski] lek wet Paula Dziubińska
Wiadomość wysłana przez: kamila27b w Styczeń 19, 2018, 13:02:54 pm
Chcę gorąco wszystkim polecić dr Paulę Dziubińską-Bartyniak! Jest ona tak świetnym specjalistą w leczeniu królików, że nie mogę sobie wyobrazić by można trafić na kogoś lepszego. :doping: Byłam akurat w gabinecie, który prowadzi też w Bydgoszczy, a Solec Kujawski to jej drugi "oddział". W którym gabinecie akurat pracuje, zależy chyba od dnia i godziny. Przyjęła mnie od razu z nagłym przypadkiem Włochatka. Jechałam z bardzo daleka (z pod Poznania), więc koło 2,5h zajęło mi przybycie i każda godzina była cenna. Mimo wielu ludzi w poczekalni, Pani Paula przyjęła nas od razu (dzień wcześniej dzwoniłam aby się upewnić czy zostanę przyjęta, żeby nie jechać na darmo). Okazuję się, że w nagłym przypadku jak najbardziej! I to jest godne pochwały, bo gdzie szukać ratunku w sytuacji kryzysowej? Na pewno nie w klinikach 24h które miałam niestety tę nieprzyjemność odwiedzić..To opowieść na inny wątek.

Paula zaangażowała się niesamowicie w ratowanie Włochatka, wraz z całym zespołem. Króliczek został zdiagnozowany od razu na pierwszy rzut oka (z czym inny wet miał duży problem) i potwierdziła swoją diagnozę natychmiastowymi badaniami. Rentgen na miejscu, dużo ułatwia w diagnostyce. Włochatek niestety nieprzeżył, odszedł na naszych oczach w rękach Pani Pauli albo i moich, do końca nie umiem stwierdzić, bo zrobił to delikatnie i cichutko.
PRzez wszystkie panie został otoczony niesamowitą opieką, troską, miłością i czułością. W ostatnich chwilach życia, był kochany i przytulany. W końcu widziałam weterynarzy z powołaniem i miłością do zwierząt, którzy nie szarpią i nie ciągną za uszy ( :wow :( _ króliczków... Pani Paula nie poddawała się do ostatniej chwili. Reanimowała Włochatka 4 razy, ze 2 razy przywróciła czynności życiowe, adrenaliną bezpośrednio do serca i wykonująć sztuczne oddychanie własnymi ustami. Niesamowite!! Widziałam jak walczy o jego życie! Kruszynek mały miał zaawansowane zapalenie płuc przez zaniedbanie w klinice, do której zabrali mi go na 4 doby! Gdybym na Paulę trafiłą wcześniej, pewnie by żył. Podała mu wiele konkretnych leków, próbowała odciągnąć płyn z klatki piersiowej. Tłumaczyła mi na bieżąco swoje przemyślenia, wiedzę, łączyła fakty, objawy i choroby w całość.

Cała akcja ratunkowa i walka o życie Włochatka trwała koło 3h. W tym czasie Paula przyjmowała innych pacjentów lecz wciąż doglądała do mnie, usadzając w osobnym spokojnym pomieszczeniu, gdzie mogłąm trwać przy króliczku i czekać. Pozostało nam czekać aż natura zrobi to co słuszne. Albo poprawa, albo coraz gorzej. Króliczek dostał ogrzewaną poduszkę, tlen wyprowadzany przez rurkę w stronę noska.  Mogłam w każdej chwili ją zawołać w razie niepokoju. Tak się też stało, więc od razu nie mogąc czekać i patrzeć na to wzięła go na salę operacyjną i reanimowała. Pomimo pacjentów. Zwracam uwagę na jej zaangażowanie w ratowanie życia!! PIĘKNY CZŁOWIEK O PIĘKNYM SERCU!  Niestety króliczek pomimo starań pokicał za tęczowy most. Zespół mnie wspierał, mogłam spokojnie przeczekać ile chciałam w spokojnym pomieszczeniu, żegnając się z Włochatkiem, wypłakując i pijąc melisę, które zrobiły mi Panie. Musiałam nabrać sił i się uspokoić, bo przede mną była bardzo długa samotna droga powrotna. Nikt mnie nie popędzał, nikomu nie przeszkadzałam. Siedziałam i głaskałam wciaż Włochatka..

Na koniec Pani Paula zaoferowała, że może ze mną jeszcze porozmawiać gdybym miała pytania, albo też śmiało pisać na maila, w razie wątpliwości. Po paru dniach napisałam z serią wątpliwości i czy kogoś tu w ogóle obwiniać czy to był przypadek nie do uratowania. Pani Paula odpowiedziałą bardzo mądrze, wyjaśniając mi różne objawy, choroby, przyczyny, co mogło dolegać króliczkowi i co się mogło do tego przyczynić, wrzucając też odnośniki do stron internetowych, gdzie królicze choroby są tłumaczone w medyczny sposób, anglojęzyczne. Paula wykazała duży profesjonalizm i do końca życia będę ją polecała każdemu opiekunowi uszaka. Nie ma lepszego specjalisty, który z miłością i determinacją walczy o zdrowie i życie tych mniejszych istot.

Dziękuję że tacy weterynarze istnieją i są wśród nas, że możemy na nich polegać. Trzeba tylko dobrze trafić.

Wybaczcie jeśli dużo zdań mija się z celem wątku. Ale chcę oddać pokłon i szacunek dr Dziubińskiej, bo jak mało kto zasługuje na to.