Autor Wątek: Agresja po zabiegu, trudne łączenie królików  (Przeczytany 522 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline agonytokyo

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 12
  • Płeć: Kobieta
  • Lokalizacja: Poznań
Agresja po zabiegu, trudne łączenie królików
« dnia: Kwiecień 19, 2018, 12:02:54 pm »
Witajcie,
z góry przepraszam, jeśli wątek jest w złym miejscu, ale nie byłam pewna do jakiej kategorii przypisać.
Historia zaczęła się od tego, że przygarnęłam Puszka (królik hodowlany), po zabiegu kastracji, miziasty i naprawdę kochany, do psa mu brakowało niewiele. Był u nas miesiąc. Okazało się, że miał ropne zapalenie opłucnej i mimo ciężkiej walki musiałam się z nim pożegnać. Przez dwa tygodnie miał towarzyszkę w klatce Panamerę (czarna miniaturka gładkowłosa, po zabiegu streylizacji). Bardzo szybko się zaprzyjaźnili, nie było agresji, Puszek był bardzo uległym królikiem, a ona była ta zła i dominująca.
Panamera jest ze mną też dzisiaj. Minął miesiąc od śmierci Puszka. Zmieniła się - ucieka od mojej ręki, jest wiecznie zestresowana moim dotykiem - kuli się ze strachu. Czasem gdy położę się obok na ziemi to leży, ale tylko w klatce. Nie cierpi brania na ręce, bardzo się wyrywa. Czasami je z ręki, ale przeważnie ucieka jak tylko ma okazję albo zrobię bardziej nagły ruch.
Od początku kwietnia jest ze mną także Colt, adoptowany królik kalifornijski.  Też na początku miesiąca był kastrowany. Na tą chwilę siebie wzajemnie nie znoszą. Panamerze "opadły" hormony, ale mimo to ciągle go atakuje,a on nie jest dłużny. Są w osobnych klatkach. Podmieniam zabawki co jakiś czas żeby wymienić zapachy.
Są zaszczepieni, więc próbuje też łączenia na dworze na zagrodzonym terenie - dużo bodźców, w tym zapach psa, ale i tak dochodzi do walk i naprawdę dużego wyrywania futra.
Powoli czuję się tym zmęczona. Nie wiem co jeszcze mogę zrobić.
W domu mam jeszcze szynszyle i żadne z nich nie ma z nimi problemu. Mimo sterylizacji Panamera jest terytorialna - gdy wypuszczę Colta to próbuje go gryźć przez kratki, nie wiem czy jest zazdrosna.
Nie wiem już co robić.
Gdy biegali na dworze to chwilę przed konfrontacją obydwoje mają ogony podniesione do góry.
Dodam, że Colt ma około roku, Panamera niecały rok.

Jak to u was przebiegało?

Offline agonytokyo

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 12
  • Płeć: Kobieta
  • Lokalizacja: Poznań
Odp: Agresja po zabiegu, trudne łączenie królików
« Odpowiedź #1 dnia: Kwiecień 22, 2018, 06:46:43 am »
Czy ktoś mógłby się wypowiedzieć?

Offline Suzy

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 1933
  • Płeć: Kobieta
Odp: Agresja po zabiegu, trudne łączenie królików
« Odpowiedź #2 dnia: Kwiecień 22, 2018, 10:25:35 am »
U mnie sytuacja była nieco inna, ale powstała również po kastracji. Dwójka chłopaków, rodzeństwo od urodzenia razem, u mnie od małego. Zawsze się kochali, a po kastracji coś w nich wstąpiło i bardzo długo się tłukli. Zostali rozdzieleni do oddzielnych zagródek, tak, że czuli się i widzieli i czasem pod kontrolą puszczani razem. Konfiguracji były miliony, raz było lepiej raz gorzej, trwało to też długo, ale ostatecznie powróciła miłość i teraz jakieś wyrywanie futra to tylko, jak jeden drugiemu zabierze jedzenie. Także mimo, że nie wierzyłam w sukces to się udało, choć wymagało dużo cierpliwości ;)

Offline agonytokyo

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 12
  • Płeć: Kobieta
  • Lokalizacja: Poznań
Odp: Agresja po zabiegu, trudne łączenie królików
« Odpowiedź #3 dnia: Kwiecień 22, 2018, 14:05:37 pm »
A ile to trwało czasu tak orientacyjnie?

Offline Suzy

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 1933
  • Płeć: Kobieta
Odp: Agresja po zabiegu, trudne łączenie królików
« Odpowiedź #4 dnia: Kwiecień 23, 2018, 22:04:27 pm »
Myślę, że odpowiedź nie będzie zbyt zachęcająca- ok. 4lat. Choć moje chłopaki to akurat ciężkie przypadki :P Wiadomo też, że każdy królik jest inny ;)

Offline agonytokyo

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 12
  • Płeć: Kobieta
  • Lokalizacja: Poznań
Odp: Agresja po zabiegu, trudne łączenie królików
« Odpowiedź #5 dnia: Kwiecień 24, 2018, 07:25:25 am »
Zastanawia mnie jedna rzecz. Colt jest wykastrowany (początek kwietnia), ale w momencie gdy był w klatce Panamery to załatwił się poza kuwetą (mocz znaczeniowy bardziej), a ona normalnie do kuwety u niego. Czy czuje jego zapach/nastawienie, to, że u niego hormony jeszcze nie opadły i dlatego może być dodatkowo agresywna?

Offline joac

  • Moderator forum
  • ***
  • Wiadomości: 33775
  • Płeć: Kobieta
  • Lokalizacja: Poznań
  • Moje króliki: Pandora, Gacek, Szarunia, Trusia, Tosia, Baks, Baron
  • Za TM: Pandusia, Rubens, Kapibarek (11.04.2017)
Odp: Agresja po zabiegu, trudne łączenie królików
« Odpowiedź #6 dnia: Maj 18, 2018, 18:23:19 pm »
Agonytokyo, napisz, jak się sytuacja rozwinęła?
Wirtualny opiekun:
SKOL I HERSE (TORUŃ) RUDZIA  (SOPOT)

Wątek Uszatej Bandy: http://forum.kroliki.net/index.php/topic,14703.0.html

Offline agonytokyo

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 12
  • Płeć: Kobieta
  • Lokalizacja: Poznań
Odp: Agresja po zabiegu, trudne łączenie królików
« Odpowiedź #7 dnia: Maj 18, 2018, 19:42:14 pm »
Hej,
ostatecznie nie udało się połączyć królików. Colt trafił do nowego domu, gdzie ma nową dziewczynę i byli przyjaźnie do siebie nastawieni już od dnia pierwszego. Po trzech już byli razem w klatce.

Offline joac

  • Moderator forum
  • ***
  • Wiadomości: 33775
  • Płeć: Kobieta
  • Lokalizacja: Poznań
  • Moje króliki: Pandora, Gacek, Szarunia, Trusia, Tosia, Baks, Baron
  • Za TM: Pandusia, Rubens, Kapibarek (11.04.2017)
Odp: Agresja po zabiegu, trudne łączenie królików
« Odpowiedź #8 dnia: Maj 18, 2018, 19:45:18 pm »
Hej,
ostatecznie nie udało się połączyć królików. Colt trafił do nowego domu, gdzie ma nową dziewczynę i byli przyjaźnie do siebie nastawieni już od dnia pierwszego. Po trzech już byli razem w klatce.
To dobrze :)
Wirtualny opiekun:
SKOL I HERSE (TORUŃ) RUDZIA  (SOPOT)

Wątek Uszatej Bandy: http://forum.kroliki.net/index.php/topic,14703.0.html

Offline agonytokyo

  • Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 12
  • Płeć: Kobieta
  • Lokalizacja: Poznań
Odp: Agresja po zabiegu, trudne łączenie królików
« Odpowiedź #9 dnia: Maj 18, 2018, 21:16:02 pm »
Trafił do nas inny towarzysz. Pierwsze spotkanie było obiecujące. Na razie są rozdzieleni - Panamera się uspokaja i zaczyna buszować o pokoju. Już o 6 rano gryzie klatkę i daje znać, że pora wyjść. A chłopczyk jest dopiero miesiąc po zabiegu i jeszcze bzyczy czasem.